fot. PAP/EPA

Rosja: Blisko 700 zatrzymanych podczas akcji opozycji w Moskwie

685 osób zatrzymano dotąd podczas sobotniej akcji opozycji w Moskwie – poinformował monitorujący sytuację portal OWD-Info. Podobnie jak tydzień temu, policjanci używali siły wobec demonstrantów, domagających się uczciwych wyborów lokalnych.

Najnowsze informacje OWD-Info mówią o sytuacji według stanu na godz. 18.40 czasu lokalnego (godz. 17.40 w Polsce).

Do zatrzymań dochodziło w różnych miejscach na okalającym centrum miasta pasie bulwarów, m.in. na Placu Puszkińskim i Placu Trubnym, Czystych Prudach, ale także na jednej z najważniejszych ulic Moskwy – Starym Arbacie.

Na nagraniach i zdjęciach z demonstracji widać, że policjanci, zwłaszcza w zasłaniających twarz kaskach funkcjonariusze OMON, byli bardzo brutalni wobec zatrzymanych. Ludzi bito policyjnymi pałkami i kopano. Na zdjęciach z policyjnych samochodów widać pobite osoby.

Sobotnia akcja to kolejny protest, którego uczestnicy żądają dopuszczenia do startu w moskiewskich wyborach lokalnych kandydatów opozycji. Pod różnymi pretekstami wszystkim opozycjonistom i kandydatom niezależnym odmówiono rejestracji w zaplanowanych na wrzesień wyborach do Mosgordumy – moskiewskiej rady miejskiej.

Władze nie wydały zgody na przeprowadzenie sobotniej akcji, a policja przed jej rozpoczęciem zapowiedziała, że demonstrację uważa za nielegalną i będzie „reagować operatywnie”. W związku z tym inicjatorzy protestu zaproponowali, by uczestnicy zbierali się w różnych punktach w centrum miasta i wspólnie odbyli „spacer po bulwarach”.

Od rana media informowały o gromadzących się w centrum Moskwy siłach policji i Gwardii Narodowej.

Akcja rozpoczęła się po godz. 14.00 czasu moskiewskiego (godz. 13.00 w Polsce), jednak w wielu przypadkach uczestnicy od razu byli zatrzymywani. Struktury siłowe stosowały znaną już sprzed tygodnia taktykę „czyszczenia” terenu, czyli wypierania zgromadzonych z placów w wąskie uliczki, gdzie następnie ich otaczano i wyłapywano.

Według mediów niezależnych zatrzymano wiele przypadkowych osób – np. zagranicznego turystę, który wraz z żoną i dzieckiem w wózku spacerował po mieście.

Na nagraniu telewizji Nastojaszcze Wriemia (Current Time) widać, jak policja nie chce przepuścić kobiety przedstawiającej się jako członek partii rządzącej Jedna Rosja i wymachującej legitymacją partyjną.

„Mój mąż chciał po prostu przejść na drugą stronę ulicy, zatrzymali go i pobili. Chcieliśmy tylko pójść do domu” – mówiła kobieta dziennikarzowi.

Wśród zatrzymanych znaleźli się także dziennikarze, zarówno rosyjskich mediów niezależnych, jak i zagranicznych; do policyjnego auta miał trafić m.in. holenderski dziennikarz Joost Bosman.

Opozycjonistka Lubow Sobol została zatrzymana jeszcze przed rozpoczęciem protestu, gdy wsiadła do taksówki, którą miała się udać na demonstrację.

Według radia Echo Moskwy władze dzielnic w centrum stolicy zalecały właścicielom sklepów i restauracji, by nie otwierali swoich lokali w czasie trwania protestu.

Podczas brutalnie stłumionej demonstracji w sobotę 27 lipca zatrzymano rekordową liczbę blisko 1400 osób. Policja, Gwardia Narodowa i OMON nie dopuściły do zgromadzenia się uczestników akcji przed budynkiem merostwa i brutalnie rozpędzały zgromadzonych. Według władz doszło wówczas do „masowych zamieszek”. Wszczęto sprawę karną i w związku z nią aresztowano sześć osób. Kilkadziesiąt osób ukarano karą aresztu administracyjnego, ponad 300 ma zapłacić kary grzywny w wysokości do 150 tys. rubli (ok. 9 tys. zł).

PAP/RIRM

drukuj