fot. PAP/EPA

Red. R. Tekieli: Przyzwolenie wszystkim na małe grzeszki, zapewnia silnym wolność do perwersji i zbrodni

W korespondencji Jeffreya Epsteina czytamy: „Bóg jest konstruktem, słodkie dziewczyny są rzeczywistością”. Libertyni siedzą za sterami naszego globu. Przyzwolenie wszystkim na małe grzeszki, zapewnia silnym wolność do perwersji i zbrodni. Zachodnia kultura wyzbyła się mądrości objawienia. Nowożytni filozofowie, wymazawszy pojęcie grzechu ze słownika kultury i popkultury, oślepili społeczeństwa – powiedział w felietonie z cyklu „Myśląc Ojczyzna” red. Robert Tekieli, publicysta.

Cały czas analizowane są dane z ujawnionych pod koniec stycznia akt spraw dotyczących amerykańskiego finansisty i przestępcy seksualnego, Jeffreya Epsteina. Wśród 3 mln stron dokumentów znajdują się m.in. korespondencje z prominentnymi osobami, w tym wieloma politykami oraz gwiazdami showbiznesu.

– Na sekundy odsłaniają się fundamenty świata, ale nie te najgłębsze, Boże, tylko spróchniałe, zdeprawowane, wykrzywione, będące konsekwencją grzechu. (…) A świat żyje obrzydliwościami afery, w którą zamieszani są celebryci i książęta. Morze krzywdy słabych i poczucie bezkarności silnych. (…) Zachodnia kultura wyzbyła się mądrości objawienia. Nowożytni filozofowie, wymazawszy pojęcie grzechu ze słownika kultury i popkultury, oślepili społeczeństwa – zaznaczył red. Robert Tekieli.

Publicysta zauważył, że z tej okazji skorzystali inżynierowie społeczni. Doszli oni do władzy ze świadomością, że „ideologia, która pozwala ludziom podążać za ich najgorszymi popędami, potrafi mobilizować miliony. A kiedy społeczeństwo przestaje wierzyć w obiektywną cnotę, nie staje się tolerancyjne, tylko staje się podatne na manipulacje”.

– Odrzucając odziedziczone prawa moralne, nie stajemy się wolni, stajemy się za to surowym materiałem łatwo kształtowalnym przez propagandę, przyjemność i strach. Współczesny człowiek szczyci się współczuciem, jednocześnie po cichu rezygnując z wszelkich standardów, które kiedyś nadawały współczuciu sens. Cywilizacja, która kształci sprytnych tchórzy, ostatecznie będzie rządzona przez tyranów lub socjotechników. Bo gdy nic nie jest warte umierania, wszystko staje się negocjowalne, w tym ludzka godność – zwrócił uwagę felietonista.

– W korespondencji Epsteina czytamy: „Bóg jest konstruktem, słodkie dziewczyny są rzeczywistością”. Libertyni siedzą za sterami naszego globu. (…) Przyzwolenie wszystkim na małe grzeszki, zapewnia silnym wolność do perwersji i zbrodni. Ludzie mówią, że świat rządzony jest przez szatana – dodał.

Red. Robert Tekieli wskazał jednocześnie, że aby zacząć zmieniać obecną sytuację, trzeba zacząć od samych siebie. Dodał, że należy „jeszcze pilniej strzec serca i umysłu. Trzymać się przykazań i zacząć każdego dnia umierać dla siebie”.

– Co to znaczy? Służyć bliźniemu, nawet w dobrych sprawach, znosić go cierpliwie, ustąpić w sprzeczce, zrozumieć. (…) Ale też zerwać relacje, które mi szkodzą i unikać każdej okazji do grzechu. Jezus ma moc przemieniania ludzkich serc. Wykupił nas z niewoli konsekwencji naszych grzechów. Stąd mordercy po spotkaniu Jezusa służą bezdomnym, stąd w hospicjach nawrócone prostytutki w habitach zmieniają pieluchy, stąd misjonarze pielęgnują trędowatych. Gdy wracam do Ojca, znów dostaję wszystko. (…) Maryja mnie zasłania, gdy tylko nie odchodzę od łaski. Jej bliskość sprawia, że mogę normalnie żyć, wypełniać powołanie. (…) Nasz naród już dawno przestał strzec swojego serca i umysłu. Czy jest coś, co może wyrwać nas z tej pułapki? – zakończył felieton.

Cały felieton z cyklu „Myśląc Ojczyzna” dostępny jest do odsłuchania [w tym miejscu].

radiomaryja.pl

drukuj