Red. M. Pyza: Wystarczy uczestniczyć w dobrej ustawce na wiecu Donalda Tuska, aby później stanąć na czele państwowej instytucji
Agencji Rozwoju Przemysłu to jeden przykład obsiadania tego, co państwowe, przez nominatów nowej władzy. Wystarczy uczestniczyć w dobrej ustawce na wiecu Donalda Tuska – jak to było m.in. w przypadku Witolda Kossa, obecnego Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych – aby później stanąć na czele państwowej instytucji. Takie oto jest odpolitycznianie i „rozprzestrzenianie fachowców”, (…) choć z rzeczywistością nie ma to nic wspólnego – powiedział red. Marek Pyza, dziennikarz tygodnika „Sieci”, wPolityce.pl, na antenie Radia Maryja we wtorkowej audycji „Aktualności dnia”.
W tygodniku „Sieci” pojawił się artykuł zatytułowany „Tak doi nowa władza”, w którym przedstawiono dziennikarskie śledztwo ujawniające działania tzw. koalicji 13 grudnia w kwestii obsady stołków w państwowych spółkach.
– Warto wiedzieć, jak wygląda to mityczne odpolitycznianie i odpartyjnianie zapowiedziane przez Donalda Tuska, kiedy szedł po władzę w ubiegłym roku. Doszły do mnie informacje o pewnych nieprawidłowościach, a przynajmniej zagadkowych działaniach nowych władz Agencji Rozwoju Przemysłu. (…) To jest bardzo ważna spółka akcyjna w polskiej gospodarce, zarządzająca wielomiliardowym budżetem. Ona pomaga wielu państwowym przedsiębiorstwom restrukturyzować się, rozwijać, udziela bardzo dużych kredytów na działalność. (…) Wypadałoby, żeby fachowcy, którzy mają zdrowy stosunek do własności publicznej, stali na czele takiej instytucji. Czy tak się dzieje? Niestety, trzeba postawić tezę, że nie – powiedział red. Marek Pyza.
Dziennikarz zwrócił uwagę na to, że na czele Agencji Rozwoju Przemysłu znalazł się Michał Dąbrowski, który kojarzony jest ze spotkania wyborczego Donalda Tuska z mieszkańcami Ustronia. Michał Dąbrowski „został wybrany” z tłumu do zadania pytania obecnemu premierowi RP. Zapytał wtedy, co zrobić z zadłużeniem państwa.
– Padła kuriozalna odpowiedź na pytanie Michała Dąbrowskiego. Premier zaczął opowiadać o tym, że z długiem sobie poradzimy, jak jego serdeczny przyjaciel Jan Krzysztof Bielecki w 1991 roku z „długami pogierkowskimi”. (…) Rządy Jana Krzysztofa Bieleckiego to był dramat dla Polski i polskich rodzin. To był czas, kiedy rosło bezrobocie, (…) topniały nasze oszczędności, rosły ceny, bo mieliśmy galopującą inflację; była wyprzedaż majątku narodowego. Donald Tusk dziś nawiązuje do tamtych czasów i pokazuje, że to jest ścieżka, którą chciałby prowadzić polskie sprawy – zauważył publicysta.
W ARP mamy do czynienia ze stajnią Augiasza, bo Michał Dąbrowski zanim zdążył zostać pełnoprawnym prezesem, gdy tylko był oddelegowany do pełnienia obowiązków prezesa, zażyczył sobie lepszego samochodu (audi A8), podniesiono mu pensję ze 100 tys. zł do 120 tys. zł, dostał 10 tys. zł na wynajem mieszkania każdego miesiąca i tak dalej – kontynuował dziennikarz.
– Bardzo szybko można zweryfikować jego rzekomą troskę o majątek publiczny, którą wyrażał na spotkaniu z premierem w Ustroniu. ARP to nie wszystko, to jeden przykład obsiadania tego, co państwowe, przez nominatów nowej władzy – zaznaczył gość Radia Maryja.
Red. Marek Pyza wyjaśnił, że w swoim artykule opisuje „związki ARP z lokalną sitwą, która ukonstytuowała się na Śląsku, a z której Michał Dąbrowski pochodzi. Chodzi o Regionalną Izbę Gospodarczą w Katowicach, czyli zrzeszenie co najmniej kilkudziesięciu przedsiębiorstw śląskich. Dąbrowski był jego wiceprezesem, podobnie jak jego partnerka”.
– Izba w czerwcu urządziła sobie nikomu nie potrzebny kongres, na który dostała 500 tys. zł z ARP, czyli Michał Dąbrowski przekazał pieniądze Izbie, w której wciąż wiceprezesem była jego partnerka. Natomiast Fundacja ARP, której prezesem został Maciej Miąsko, przekazała kolejne 500 tys. zł Regionalnej Izbie Gospodarczej, gdzie prezesem była pani Miąsko, a więc jego żona. I tak milion złotych udało się przepchnąć na Śląsk, żeby w dużej mierze zorganizować środowiskową partyjną imprezę – powiedział.
Dziennikarz tygodnika „Sieci” zwrócił także uwagę na inną instytucję, która zarządza wielomiliardowym budżetem – Bank Gospodarstwa Krajowego. Publicysta zwrócił przy tym uwagę na to, że tam „prezesem został skarbnik m.st. Warszawy, czyli człowiek prezydenta Rafała Trzaskowskiego”.
– Co się stało, gdy sam trafił na prezesurę w BGK? Postanowił, że będzie co miesiąc odprowadzał tylko najniższą możliwą stawkę PIT i odraczał zapłatę reszty podatku do końca roku podatkowego, a to przy jego pensji oznacza, że Warszawa traci na jego mechanizmie 12 tys. zł miesięcznie. Choć jest to zgodne z prawem, to można się zastanowić, czy jest to etyczne? Ten sam prezes dostał na mieszkanie 14,5 tys. zł, dostał lepszy samochód oraz sprzęt IT i też zaczął czystki, jak w ARP. To dwa przykłady, które moglibyśmy multiplikować – zaznaczył gość „Aktualności dnia”.
Nawiązując do wydarzeń z Ustronia, red. Marek Pyza wskazał, że bliźniacza sytuacja miała miejsce 7 października 2023 roku, a więc tuż przed wyborami parlamentarnymi. Wtedy to Donald Tusk spotkał się z mieszkańcami Płocka.
– Na scenę weszli leśnicy. Jeden z nich odczytywał emocjonalny list o upolitycznieniu Lasów Państwowych i jak to leśnicy nie mogą z tym wytrzymać. Był to Witold Koss, który teraz jest Dyrektorem Generalnym Lasów Państwowych. Wystarczy uczestniczyć w dobrej ustawce na wiecu Donalda Tuska, aby później stanąć na czele państwowej instytucji. Takie oto jest odpolitycznianie i „rozprzestrzenianie fachowców”, (…) choć z rzeczywistością nie ma to nic wspólnego – podkreślił redaktor.
Cała rozmowa z red. Markiem Pyzą dostępna jest do odsłuchania [w tym miejscu].
radiomaryja.pl



