fot. PAP/Andrzej Grygiel

Puma Nubia jest w chorzowskim ZOO, jej stan jest dobry

Przebywająca od niedzieli w Śląskim Ogrodzie Zoologicznym w Chorzowie puma Nubia jest w dobrym stanie – poinformowała w poniedziałek dyrektor ogrodu Jolanta Kopiec. Pobrano materiał do dalszych badań zwierzęcia, które mają wykluczyć m.in. chorobę płuc.

Jej właściciel Kamil Stanek, który wbrew wyrokowi sądu nie chciał przekazać pumy do ZOO w Poznaniu, ma pracować w chorzowskim ogrodzie jako wolontariusz, żeby mieć kontakt ze swoją ulubienicą. Zapowiada też dalszą walkę o to, by Nubia mogła do niego wrócić.

„Zanim podjęłam decyzję o przyjęciu tego zwierzaka pod nasz dach, poprosiłam naszego lekarza weterynarii o dokonanie oględzin pod kątem zdrowotnym. Na pierwszy rzut oka nic temu zwierzakowi nie dolega – prawidłowo się porusza, ma czyste oczy, czyste uszy, wygląda na bardzo zadbanego” – powiedziała dyrektor Jolanta Kopiec podczas poniedziałkowej konferencji prasowej przy wolierze, w której obecnie przebywa puma.

„Świadectwo weterynaryjne jest wydawane po przeprowadzeniu kilku badań – z próbek kału, z krwi, m.in. w zakresie choroby płuc. Tego się nie da zrobić w ciągu jednego dnia, to badania wymagające czasu, dlatego puma trafiła do nas na 30-dniową kwarantannę” – dodała dyrektor zoo.

W piątek mieszkający w Ogrodzieńcu k. Zawiercia mężczyzna odmówił wydania pumy przedstawicielom poznańskiego ZOO – gdzie miała trafić decyzją sądu – i uciekł z nią do lasu. Poszukiwania, w których uczestniczyło ok. 200 policjantów, dron i śmigłowiec, zakończyły się niepowodzeniem. Potem nawiązano kontakt z mężczyzną i rozpoczęto mediacje, zakończone przekazaniem pumy do chorzowskiego ZOO oraz zgłoszeniem się poszukiwanego na policję.

Kamil Stanek dziękował w poniedziałek dyrekcji chorzowskiego ogrodu zoologicznego, podkreślając, że jest zadowolony z opieki nad pumą. Nie chciał rozmawiać o zajściach ostatnich dni. Poinformował jednak, że pracuje nad tym, aby uregulować stan prawny, bo są to sprawy zawiłe.

„Widzę dla niej jedną przyszłość, o którą od początku walczyłem i będę walczył w sposób nieustępliwy i zdecydowany. Ma do nas wrócić” – oświadczył  zapytany o to, jak widzi przyszłość Nubii.

Zapewnił, że będzie regularnie odwiedzał Nubię w Chorzowie.

„Chciałbym być z nią 24 godziny na dobę, nie jest to możliwe” – powiedział. Zapewnił, że rodzina szanuje jego życiowe wybory.

„Mam dziecko, mam rodzinę. Czasem życie nakłada nam priorytety, te priorytety mogą być dla innych ludzi – może niekochających zwierząt, albo niekochających swojej pracy – priorytetami dziwnymi, to są priorytety nasze indywidualne, każdy ma inne. Rodzina szanuje moje wybory życiowe” – powiedział Kamil Stanek.

„Oczkiem w głowie zawsze, a teraz szczególnie, była i jest Nubia” – podkreślił.

Nubia urodziła się w hodowli w Czechach, do Polski przyjechała jako mały szczeniak i była od małego wychowywana przez pana Kamila. Dyrektor Jolanta Kopiec poinformowała w poniedziałek, że pan Kamil będzie miał kontakt z pumą po tym, jak przejdzie wymagane przepisami szkolenie z zakresu BHP. Wspomniała, że zwierzę umieszczone w wolierze było początkowo nerwowe. Zdecydowano, że pan Kamil zostawi jej swoją koszulkę i to je uspokoiło.

„Pan Kamil deklaruje, że będzie częstym gościem jako wolontariusz. Taka obecność od czasu do czasu dobrze zrobi zarówno pumie, jak i panu Kamilowi” – oceniła Jolanta Kopiec.

Przyznała, że sama jest przeciwniczką trzymania zwierząt dzikich z natury w warunkach domowych, wskazując, że było wiele przypadków, że takie zwierzęta stawały się – w miarę dorastania – dużym ciężarem dla swoich właścicieli.

„Są wyrzucane, trafiają do środowiska naturalnego, niektóre przeżywają, niektóre giną, zdarzały się przypadki, że były podrzucane na teren ogrodu zoologicznego, co też dla nas jest dużym problemem. Są zwierzęta udomowione – psy, koty, jeśli ktoś kocha zwierzęta i chce się takim zwierzakiem zająć – w schroniskach jest mnóstwo osobników, którymi się można zajmować” – podsumowała.

PAP

drukuj