Przewodniczący Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Internowanych i Represjonowanych: W Kwidzyniu było najgorsze więzienie, gdzie 14 sierpnia 1982 r. skatowano nas. To nie było bicie, tylko sadyzm funkcjonariuszy nad nami
To była walka o niepodległy byt państwa polskiego, o wolność i suwerenność kraju. To oczywiście nie podobało się komunistom. Robili wszystko, by to zneutralizować, a ponieważ nie dawali sobie z tym rady, pomimo wprowadzonej agentury wprowadzili stan wojenny zamykając ludzi w więzieniach – mówił przewodniczący Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Internowanych i Represjonowanych, Janusz Olewiński, w programie „Rozmowy niedokończone” w TV Trwam.
W tym roku obchodzimy 25-lecie powstania Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Internowanych i Represjonowanych. Stowarzyszenie, którego celem jest wspieranie osób represjonowanych, powstało z inicjatywy działaczy antykomunistycznych i niepodległościowych.
– Fundamentem powstania „Solidarności” były słowa św. Jana Pawła II wypowiedziane w Warszawie na Placu Niepodległości, obecnie Piłsudskiego: „Niech zstąpi Duch Twój”. Ten Duch rzeczywiście zadziałał prawie w każdym Polaku, przecież minęło niecałe półtora roku i powstał ogromny ruch „Solidarność”. Ludzie zobaczyli, że jest nas tak dużo i mamy wspólny cel. (…) To była walka o niepodległy byt państwa polskiego, o wolność i suwerenność kraju. To oczywiście nie podobało się komunistom, robili wszystko, by to zneutralizować, a ponieważ nie dawali sobie z tym rady, pomimo wprowadzonej agentury wprowadzili stan wojenny zamykając ludzi w więzieniach – wskazał Janusz Olewiński, przewodniczący stowarzyszenia.
Dodał, że niektórzy ludzie zostali wypędzeni z kraju, niektórzy zginęli, a wielu zamknięto w więzieniu, tylko dlatego, że według komunistów byli niebezpieczni.
– Komuniści bali się utraty władzy, a jednocześnie sowietów. (…) Za wszelką cenę bronili swoich przywilejów, a także interesów sowieckich. Dlatego zamknięto nas w nocy z 12 na 13 grudnia do więzień – powiedział Janusz Olewiński.
Jak wskazał przewodniczący Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Internowanych i Represjonowanych, był on w czterech więzieniach, obozach internowania: Biała Podlaska, Włodawa, Lublin i Kwidzyń.
– Warunki były podłe. Tam nie było żadnej higieny i środków czystości. Taki przykład: dwóch oficerów, „klawiszy” (jak to się popularnie mówiło), sprzeczało się, czy robactwo w kotle, w którym mieściło się kilkadziesiąt litrów zupy, jest ugotowane czy nie. To był ich największy problem, a nie to, że zupa nie nadawała się do jedzenia. Mleko zawsze miało różowy kolor i do dzisiaj nie wiemy dlaczego – mówił Janusz Olewiński.
Gość programu wskazał również, że do jedzenia dosypywano im środki otumaniające.
– Traktowano nas jak niewolników. W Kwidzyniu było najgorsze więzienie, gdzie 14 sierpnia 1982 roku skatowano nas. To nie było bicie, tylko sadyzm funkcjonariuszy nad nami. Katowano ludzi do nieprzytomności. Niektórzy zmarli, inni trafili do szpitala. (…) Nierozliczenie zbrodni rozzuchwala. Mało tego, tych ludzi, którzy nas katowali uposażono wyjątkowymi pieniężnymi nagrodami za „uciążliwie prace” z internowanymi, a nas traktowano w podły sposób, również po 1989 roku – zaznaczył przewodniczący stowarzyszenia.
Działania komunistów – jak podkreślił Janusz Olewiński – były uderzeniem w rodziny.
– Żona została sama. Była nachodzona przez różnych konfidentów, ubeków, były przeprowadzane rewizje w domu (…). Nie było łatwo – powiedział gość TV Trwam.
radiomaryja.pl




