Przemyt na wielką skalę. Kto na tym zarabia?

Czarnorynkowa benzyna i olej napędowy przemycany z obwodu kaliningradzkiego zalewa polskie przygraniczne gminy. Tylko od 6 maja do 4 czerwca wywieziono z Rosji do naszego kraju 9 milionów litrów nielegalnego paliwa. O sprawie napisał „Nasz Dziennik”.

Skarb Państwa traci na tym 12 mln zł miesięcznie. Szybkie i łatwiejsze przekraczanie granicy polsko-rosyjskiej gwarantuje umowa o małym ruchu granicznym. Po paliwo do Rosji jeżdżą głównie Polacy. Z kolei Rosjanie kupują u nas produkty spożywcze.

Poseł Iwona Arent z Olsztyna zwraca uwagę, że za przemyt milionów litrów paliwa, ale też spirytusu odpowiadają zorganizowane grupy przestępcze. Pojedyncze osoby, których jest bardzo dużo robią to ze względów finansowych. W tym regionie jest aż 22 proc. bezrobocie – zaznacza polityk.

– Bardzo często są to osoby bezrobotne, które nie mają pracy. W powiatach przygranicznych jest tak ogromne bezrobocie, że bardzo często to jest jedyna szansa na utrzymanie; na to, żeby dać dzieciom jeść oraz żeby rodzina miała na opłaty. Oczywiście nie jest to zgodne z prawem, bo nie wolno szmuglować, ale przede wszystkim nasze polskie państwo, nasz rząd powinny się zająć tymi mafiami; sprawami korupcyjnymi, tymi, którzy dają pieniądze za to, żeby mogli przewozić te ogromne ilości paliwa – powiedziała poseł Iwona Arent.

Proceder paraliżuje pracę celników na granicy z Obwodem Kaliningradzkim. Od początku roku prowadzą oni bardzo dokładne kontrole. Od najbliższego poniedziałku przepisy będą jeszcze bardziej zaostrzone.

W założeniu wprowadzenie małego ruchu granicznego miało przynieść profity dla województwa warmińsko-mazurskiego. Poseł zauważa jednak, że obywatele Rosji najczęściej udają się do Trójmiasta.

– Bardzo żałuję, iż my jako Olsztyn – część Warmii i Mazur nie bardzo korzystamy z tego małego ruchu granicznego, ponieważ obywatele Obwodu Kaliningradzkiego przekraczają u nas granicę i wyjeżdżają od razu do Trójmiasta. My z tego nic nie mamy. Stąd też trochę nasze rozgoryczenie, że ten mały ruch graniczny może nie spełnia takich oczekiwań, jakich by spodziewali się mieszkańcy przygranicznych terenów – akcentowała poseł Iwona Arent.

RIRM

drukuj