Protest katowickich samorządowców
Kilkuset pracowników katowickich instytucji samorządowych przyjdzie dziś do pracy z tzw. „emotkami” przedstawiającymi smutek. W ten sposób chcą zwrócić uwagę prezydenta Katowic na problem swoich niskich, niewaloryzowanych od kilku lat wynagrodzeń.
W proteście mają wziąć udział m.in. pracownicy magistratu, Zakładu Zieleni Miejskiej, Straży Miejskiej, Biblioteki Miejskiej, DPS Przystań, Miejskiego Zarządu Ulic i Mostów, Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji oraz Śląskiego Teatru Lalek i Aktora Ateneum. Organizatorem akcji jest Międzyzakładowa Komisja Koordynacyjna NSZZ „Solidarność” Pracowników Samorządowych.
– Nasze wynagrodzenia stoją w miejscu od kilku lat, a ceny żywności i mediów cały czas idą w górę. Coraz trudniej jest nam związać koniec z końcem. Wielu naszych pracowników nie stać na zakup niezbędnych leków i podręczników szkolnych, nie mówiąc już o wysłaniu dzieci na wakacje. Podwyżka, którą otrzymaliśmy w kwietniu tego roku, nawet nie wyrównywała skutków inflacji. Najmniej zarabiające osoby dostały zaledwie 30 zł – mówi Sylwia Delikat, przewodnicząca MKK.Wynagrodzenia zwykłych pracowników placówek podległych prezydentowi Piotrowi Uszokowi są niskie.
– Brygadzista w Zakładzie Zielni Miejskiej zarabia ok. 1,6 tys. zł netto, pracownik urzędu miejskiego 1,8 tys. zł, izby wytrzeźwień ok. 1,4 tys zł. Pracownicy instytucji samorządowych mają tylko pensje, nie dostają żadnych dodatków – dodaje Delikat.Międzyzakładowa Komisja Koordynacyjna NSZZ Solidarność Pracowników Samorządowych powstała w maju i liczy ponad 500 osób zatrudnionych w katowickich placówkach samorządowych.
– Będzie nas jeszcze więcej. Przyłączają się do nas pracownicy instytucji podległych marszałkowi województwa śląskiego oraz placówek samorządowych z innych miast – podkreśla Sylwia Delikat.
Zarządu Regionu
Śląsko-Dąbrowskiego
NSZZ Solidarność
