Proklamacja mocarstwa niemieckiego

Orzeł i reszka

Jan Maria Jackowski

Za dwa dni – 9 listopada – przypada 20. rocznica obalenia muru berlińskiego, który przez prawie 30 lat był uniwersalnym symbolem zimnowojennego podziału Europy. W komentarzach podkreśla się, że to jest historyczna data nie tylko dla Niemiec, ale i dla całej zjednoczonej Europy. Już mniej zwraca się uwagę na to, że 70 lat po wybuchu II wojny światowej jubileusz obalenia muru jest wykorzystywany przez naszego zachodniego sąsiada jako znakomita okazja do międzynarodowego uznania mocarstwowego statusu Niemiec.

Na najbliższy poniedziałek niemieckie władze zaplanowały wyjątkowe uroczystości pod jednym, wspólnym hasłem: „Europa zjednoczona i wolna”. Najbardziej widowiskowym punktem programu będzie symboliczna inscenizacja upadku tysiąca kolorowych styropianowych płyt o wysokości 2,5 metra, które ustawione na dawnej linii muru berlińskiego – od Reichstagu po plac Poczdamski – runą jak kostki domina. Lawinę tę uruchomi pod Reichstagiem Lech Wałęsa, co ma podkreślić rolę „Solidarności” w obaleniu komunizmu. Pod Bramą Brandenburską zaplanowano wystąpienia najważniejszych gości: kanclerz Angeli Merkel oraz dzisiejszych przywódców krajów tworzących w 1990 r. tzw. Wielką Czwórkę, która dała zielone światło do zjednoczenia podzielonych po drugiej wojnie światowej Niemiec: Francji, USA, Wielkiej Brytanii i Związku Sowieckiego.

Mur berliński, czyli miejscami betonowy i wysoki na 4,5 m płot o długości 155 km wokół Berlina Zachodniego, wybudowany w 1961 roku, wzmocniony zasiekami, minami, z wieżyczkami strażniczymi, został wzniesiony w celu uniemożliwienia ucieczek obywateli NRD na Zachód. Jego obalenie oznaczało dla Niemców nie tylko realny upadek reżimu komunistycznego w byłej NRD, ale przede wszystkim faktyczny koniec dominacji sowieckiej na jej terenie oraz zjednoczenie Niemiec podzielonych na dwa państwa w następstwie II wojny światowej. To zjednoczenie zmieniło geopolityczny układ sił w Europie i stało się podstawą budowania przez Niemcy pozycji najsilniejszego państwa w Unii Europejskiej.

Nadanie odpowiedniej rangi uroczystościom rocznicy obalenia muru berlińskiego, traktowanego jako akt założycielski nowych zjednoczonych Niemiec, jest niezbędnym elementem budowania tożsamości niemieckiej. Jest ważnym elementem zdobywania przez ten kraj statusu europejskiego mocarstwa. Na przemianach 1989 roku w Europie, zainicjowanych w Polsce, najwięcej skorzystały Niemcy. Dlatego aspekt polski i nasze uroczystości 20-lecia odzyskania niepodległości, rzekomo zbyt skomplikowane i zawiłe, zbyt „lokalne” oraz „abstrakcyjne”, nie mogły się przebić do świadomości europejskiej. Dlaczego świętowanie w 1/3 demokratycznych wyborów 4 czerwca 1989 roku miałoby stanowić przeciwwagę dla widowiskowej i pełnej dramaturgii nocy z 9 na 10 listopada 1989 roku w Berlinie?

Niemcy rocznicę 20-lecia rozegrali perfekcyjnie. Nie przypadkiem podczas niedawnej wizyty w Stanach Zjednoczonych kanclerz Angela Merkel przemawiała na forum Kongresu. O tym wydarzeniu entuzjastycznie pisano na łamach „Berliner Zeitung”: „Dla Amerykanów Angela Merkel jest uosobieniem wielkiego amerykańskiego snu. Niemiecka kanclerz swoją postawą udowadnia, że opłaca się walczyć o wolność i demokrację. Tak jak Stany Zjednoczone pomagały Niemcom wyzwolić się z faszyzmu po 1945 roku, tak teraz Niemcy mogą pomóc im we wspólnym budowaniu lepszego świata. A w oczach Amerykanów nie ma dla USA lepszego partnera niż Niemcy”.

Charakterystyczne, że Michaił Gorbaczow podczas spotkania na kilka dni przed głównymi uroczystościami z George’em Bushem seniorem i Helmutem Kohlem stwierdził: „Jestem przekonany, że świat potrzebuje zjednoczonych Niemiec, zjednoczonej Europy współpracującej ściśle z USA i Rosją. Naszym mottem powinno być – tu i teraz wypracowujmy nowy model świata”. Ciekawe, jakie jest miejsce dla Polski w tym nowym „modelu świata”, który w Europie jest oparty na coraz ściślejszej współpracy Berlina i Moskwy. Mamy zatem o czym rozmyślać podczas naszego Święta Niepodległości, 11 listopada.

drukuj