Prof. W. Mielczarski: Transformacja energetyczna to rodzaj ideologii. Nie wpływa na poprawę życia bardziej czystego i ekologicznego
Transformacja energetyczna to rodzaj ideologii, która opiera się na wierze, że my mamy możliwość wpływania na procesy kosmiczne, które decydują o tym, jaki klimat jest na danym obszarze ziemi. Na bazie tej ideologii wybudowano niezły biznes, gdzie firmy zajmujące się transformacją energetyczną zarabiają miliardy – powiedział prof. Władysław Mielczarski, ekspert z Instytutu Elektroenergetyki Politechniki Łódzkiej, na antenie Radia Maryja w audycji „Aktualności dnia”.
Prof. Władysław Mielczarski stwierdził, że transformacja energetyczna, która jest promowana przez Unię Europejską to ideologia i biznes, który nie ma wiele wspólnego z energetyką i ochroną środowiska.
– Transformacja energetyczna to rodzaj ideologii, która opiera się na wierze, że my mamy możliwość wpływania na procesy kosmiczne, które decydują o tym, jaki klimat jest na danym obszarze ziemi. Na bazie tej ideologii wybudowano niezły biznes, gdzie firmy zajmujące się transformacją energetyczną zarabiają miliardy – podkreślił ekspert.
Wskazał, że pomimo tego, iż społeczeństwa zachodnie są bardziej zamożne, to zaczynają uważać, że transformacja energetyczna idzie za daleko. Przypomniał, że do tworzenia paneli fotowoltaicznych, wiatraków, baterii do samochodów elektrycznych, wykorzystywane są pierwiastki ziem rzadkich. Zaznaczył także, iż transformacja energetyczna to poważne zagrożenie dla środowiska, ponieważ za kilka, kilkanaście lat trzeba będzie utylizować chociażby panele fotowoltaiczne.
– Transformacja energetyczna nie wpływa na poprawę życia bardziej czystego i ekologicznego. Ona wręcz powoduje, że tego jest mniej (…). Nie można mylić dwóch rzeczy: transformacji energetycznej, która jest biznesem, z dbaniem o środowisko – zaznaczył prof. Władysław Mielczarski.
Transformacja energetyczna to są zmiany ideologiczne, to jest rewolucja – wskazał ekspert z Instytutu Elektroenergetyki Politechniki Łódzkiej. Dodał również, że przede wszystkim musimy zachować zdrowy rozsądek.
– Politycy, szczególnie unijni, reprezentują określone grupy interesów. System ETS miał na celu promocję odnawialnych źródeł energii. (…) Wszystkie symulacje wskazują, że w Polsce możemy mieć maksymalnie w ciągu 20, 30 lat połowę energii w źródłach odnawialnych, ale druga połowa musi przyjść z energii konwencjonalnej. Zadajemy pytanie politykom: Z czego to ma być, jeżeli elektrownie gazowe nie mają przyszłości, elektrownie jądrowe będą, ale są gdzieś na horyzoncie za jakieś 10, 20 lat? Jeżeli zrzekniemy się węgla, to nie mamy nic innego – wskazał gość Radia Maryja.
Całość audycji „Aktualności dnia” można wysłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl




