Prof. M. Ryba: Donald Trump „gra w otwarte karty”
To nie jest tak, że mocarstwa wcześniej nie grały o dominację, o potęgę, o siłę, o kontrolowanie przepływów towarów, usług. Robiły to, maskując różnymi teoriami o wolnym handlu, różnymi teoriami o prawie międzynarodowym. Trump raczej tego nie maskuje, tylko mówi tak, jak uważa – podkreślił prof. Mieczysław Ryba, politolog, wykładowca KUL oraz AKSiM, w audycji „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.
Nie ustają echa po ataku USA na Wenezuelę i pojmaniu przywódcy tego kraju, Nicolasa Maduro, wraz z małżonką. Zdaniem prof. Mieczysława Ryby tak spektakularna akcja pokazuje, że Amerykanie są niesamowicie sprawni i technologicznie przewyższają Rosjan i Chińczyków.
– Wiemy, że te systemy obrony w Wenezueli były pochodzenia rosyjskiego i one nie zadziałały, że akcja Ameryki w Wenezueli w porównaniu z akcją Rosji na Ukrainie z 2022 r. była o wiele sprawniejsza. (…) Cztery lata wojny, a tutaj jedna akcja bez żadnych strat i to jest jak gdyby wymiar tej wielkiej rywalizacji oraz oburzenia chińsko-rosyjskiego i podobnych państw, bo wiadomo, że Ameryka się wzmacnia – mówił politolog.
Gość Radia Maryja zwrócił uwagę, że paradoksalnie ta cała sytuacja może nas przybliżyć do pokoju na Ukrainie.
– Mówi się, że w Wenezueli są najwyższe zasoby ropy naftowej na świecie, większe niż w Arabii Saudyjskiej. Amerykanie, mając wpływ na tę ropę, automatycznie są w stanie obniżać jej ceny, a więc znacząco osłabiać Rosję i jej potencjał, bo Rosja żyje praktycznie z handlu surowcami. I to może nas paradoksalnie przybliżać do pokoju na Ukrainie, bo presja, szantaż na Rosję może się zwiększyć – zauważył.
Działania Donalda Trumpa to powrót do XIX-wiecznej doktryny Monroe’a.
– To, co dzieje się na zachodniej półkuli jest pierwszym zainteresowaniem Ameryki, a to, co się dzieje dalej, jest dalszym. Oni układają to hierarchicznie, domagając się od Europy większego udziału wydatków na obronność. Nie chcą już sami z siebie stosować tego parasola obronnego i wydawać pieniędzy. To ma funkcjonować na innych zasadach. Taka doktryna Monroe’a, ale przebudowana, czyli z szukaniem bardzo mocnych elementów z czasów współczesnych – podkreślił wykładowca akademicki.
Po ujęciu Nicolása Maduro prezydent USA wyznaczył kolejny cel – Grenlandię.
– Nie sądzę, żeby Trump wykonał tutaj taką interwencję, jak w przypadku Wenezueli, ale chce wywrzeć presję, żeby mieć wpływ na to, co się na Grenlandii dzieje. (…) Grenlandia ma strategiczne znaczenie z punktu widzenia interesów wielkich mocarstw i Amerykanie tam chcą mieć wpływ, być może bazy, być może inne kwestie, również handlowo-biznesowe. Dania naturalnie jest krajem małym, Grenlandia ogromnym terenem, tutaj będą pewnie różne targi i te targi się odbywają, ale nie sądzę, żeby rozstrzygnięcie było na poziomie tego, co było w Wenezueli. Trump „gra w otwarte karty”. To nie jest tak, że mocarstwa wcześniej nie grały o dominację, o potęgę, o siłę, o kontrolowanie przepływów towarów, usług. Robiły to, maskując różnymi teoriami o wolnym handlu, różnymi teoriami o prawie międzynarodowym. Trump raczej tego nie maskuje, tylko mówi tak, jak uważa – powiedział prof. Mieczysław Ryba.
Cała rozmowa z prof. Mieczysławem Rybą dostępna jest [tutaj].
radiomaryja.pl



