AP/Leszek Szymański

Prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych o szczepieniach: Najpierw wykorzystajmy marchewki, potem będziemy się zastanawiać nad kijkiem

Najpierw wykorzystajmy wszelkie formy zachęty, karom jestem zdecydowanie przeciwny – powiedział w piątek Prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych prof. Robert Flisiak, komentując pojawiające się opinie ekspertów na temat wprowadzenia obowiązku szczepień przeciw COVID-19.

„Na tę chwilę wprowadzenie kar dla osób, które nie chcą się szczepić przeciw koronawirusowi to byłby zły ruch. To nie zwiększyłoby, moim zdaniem, wyszczepialności, a mogłoby przynieść odwrotny skutek. Osoby, które jeszcze się wahają czy przyjąć szczepionkę mogłyby zareagować opacznie i usztywnić swoje stanowisko” – powiedział.

Dodał, że nie wyobraża sobie, jaki system kar dla przeciwników szczepień miałby być wprowadzony.

„W jaki sposób ludzie mieliby być zmuszani do szczepień, bo przecież nie karami finansowymi czy więzieniem. Nie tędy droga” – dodał.

Zdaniem prof. Roberta Flisiaka ważne jest natomiast, żeby przekonywać ludzi do szczepień i zachęcać ich.

„Na tę chwilę nie wykorzystano jeszcze systemu zachęt. Jedynym bonusem dla zaszczepionych jest uzyskanie odporności” – powiedział.

Wskazał, że dobrym rozwiązaniem byłoby „stworzenie paszportu szczepionkowego i ustalenie, do czego by upoważniał. Mogłoby to być na przykład wejście na pokład samolotu”.

„Postulowałem, żeby w sanatoriach mogły leczyć się wyłącznie osoby zaszczepione, bo ostatnio właśnie tam pojawiają się ogniska choroby. Tego nie wykorzystano, a byłyby to mocny argument dla osób, które wahają się jeszcze czy się szczepić” – dodał.

Zdaniem prof. Roberta Flisiaka wykonanie testu przed przyjęciem do sanatorium czy wyjazdem na wakacje nie przyniesie takich efektów jak szczepienie przeciw COVID-19.

„Testy antygenowe mają wysoki odsetek wyników fałszywie ujemnych u osób bezobjawowych a już zakażających. Często są nadużywane, a są przydatne wyłącznie u osób z objawami chorobowymi w okresie wiremii. To narzędzie wykorzystywane i dobrze sprawdzające się na przykład na izbach przyjęć, tam gdzie są osoby chore, z objawami, żeby móc wykluczyć lub potwierdzić u nich zakażenie” – podkreślił.

Wskazał, że jedyną skuteczną walkę z koronawirusem można prowadzić szczepieniami.

„40-50 proc. zaszczepionych osób to minimum dla uzyskania odporności populacyjnej. Taki wynik mamy szansę uzyskać” – powiedział.

W Polsce wykonano dotychczas więcej niż 15 mln szczepień przeciwko COVID-19. W pełni zaszczepionych jest ponad 4 mln osób. Jak wynika z rządowych statystyk z czwartku, dzienna liczba szczepień wyniosła ponad 410 tys.

PAP

drukuj