fot. PAP/Andrzej Grygiel

Pracownicy Elektrowni Rybik protestowali w obronie miejsc pracy

Przed Elektrownią Rybnik w środę rano odbył się protest w obronie miejsc pracy. To wyraz sprzeciwu wobec stopniowego wygaszania funkcjonowania elektrowni, która – według porozumienia społecznego – ma funkcjonować co najmniej do 2030 roku.

Zgodnie z zapisami porozumienia społecznego elektrownia węglowa miała funkcjonować co najmniej do 2030 roku. Tymczasem dwa bloki mają zostać zlikwidowane do czerwca, a dwa kolejne do połowy przyszłego roku. Pracownicy czują się oszukani.

Szef „Solidarności” w zakładzie, Ireneusz Oleksik, powiedział, że dla pracowników wiążącą datą jest rok 2030. Zauważył też, że bloki spełniają normy środowiskowe do 2035 roku.

– Każdy rok pracy elektrowni to możliwość przejścia na emeryturę, a przy zamykaniu na urlop energetyczny. W obecnej sytuacji geopolitycznej – wojna na Wschodzie, wydarzenia na Bliskim Wschodzie – opieranie się na importowanych kopalinach z różnych stron świata jest niebezpieczne dla Polski. Mamy swój węgiel, własne elektrownie na węgiel kamienny, które są stabilnymi źródłami – zaznaczył Ireneusz Oleksik.

Do Rybnika przyjedzie minister aktywów państwowych, Wojciech Balczun. Weźmie on udział w podpisaniu umów na budowę elektrowni gazowych w Rybniku i Gryfinie.

Elektrownia Rybnik miała osiem bloków energetycznych. Obecnie zatrudnia 430 pracowników. W elektrowni gazowej pracę mają znaleźć 52 osoby.

RIRM

drukuj