fot. PAP/EPA

Ponad 50 krajów chce rozmawiać z prezydentem D. Trumpem o zniesieniu ceł

Biały Dom szacuje, że ponad 50 krajów chce rozmawiać z prezydentem Donaldem Trumpem o zniesieniu ceł. Pierwszy w kolejce ustawił się premier Izraela. Nowe taryfy wejdą w życie w tym tygodniu. Towarzyszą im zarzuty, jakie Ameryka stawia Unii Europejskiej. Donald Trump mówi, że warunkiem rozmów z Brukselą będą duże pieniądze, które trafią do Stanów Zjednoczonych.

Podstawowe 10-procentowe cła na produkty z całego świata obowiązują od 5 kwietnia, w środę w życie wejdą taryfy nałożone na poszczególne kraje, w tym 34-procentowe cła na Chiny i 20-procentowe na Unię Europejską. Amerykański prezydent, w trakcie lotu z Florydy, gdzie spędził trzy ostatnie dni, mnożył oskarżenia przeciwko Brukseli. Uznał, że Stany Zjednoczone były okradane przez Unię, bo nie dość, że ma ona dodatni bilans handlowy z Waszyngtonem, to jeszcze korzysta z ochrony amerykańskiego wojska.

– Europa potraktowała nas bardzo źle. Nałożyliśmy na Europę wysokie cła. Przychodzą do stołu. Chcą rozmawiać. Ale nie ma rozmów, jeśli nie chcą nam płacić dużych pieniędzy co roku – zaznaczył prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump.

W Unii Europejskiej dominuje stanowisko, by na cła Donalda Trumpa zareagować odwetem. Inny pomysł na relacje Brukseli z Waszyngtonem ma Elon Musk. Miliarder i bliski współpracownik amerykańskiego przywódcy proponuje pogłębienie współpracy transatlantyckiej. Słowa Donalda Trumpa o Europie były odpowiedzią na postulat Muska, zgłoszony podczas kongresu włoskiej Ligi, na czele której stoi Matteo Salvini.

– Mam nadzieję, że Europa, jak i Stany Zjednoczone, przejdą w przyszłości do sytuacji zerowej taryfy, skutecznie tworząc strefę wolnego handlu między Europą a Ameryką Północną – zaznaczył Elon Musk.

Nic nie wskazuje na to, by taki plan został zrealizowany w najbliższej przyszłości; Waszyngton chce zmusić poszczególne kraje i zredukować deficyt handlowy. Po to Trump sięgnął po cła. Nie ominęły one Izraela. Premier tego kraju Benjamin Netanjahu chce negocjować zniesienie taryf. W tym celu dzisiaj pojawi się w Białym Domu.

– Jest długa kolejka międzynarodowych liderów czekających na spotkanie z Trumpem w sprawie ich gospodarek. Jesteśmy pierwsi. Myślę, że pokazuje to powiązania, nie tylko osobiste, ale między naszymi krajami – wskazał premier Izraela, Benjamin Netanjahu.

Administracja Donalda Trumpa podtrzymuje, że cła – choć wstrząsnęły światowym handlem – są najlepszym sposobem, by wzmocnić w długiej perspektywie amerykańską gospodarkę. Jeden z bliskich doradców amerykańskiego prezydenta mówi, że wszyscy na świecie są wściekli, a jednocześnie przekonują, że cła pogrążą Amerykę. Stawia pytanie skąd ich wściekłość, jeśli taryfy pogrążą Amerykę.

– Ponad 50 krajów zwróciło się do prezydenta w celu rozpoczęcia negocjacji. I robią to, ponieważ rozumieją, że ponoszą znaczną część obciążeń – wyjaśnił szef Rady Doradców Ekonomicznych USA, Kevin Hassett.

Sygnały, jakie wysyła Donald Trump, wskazują, że usiądzie do rozmów tylko z tymi przywódcami, którzy wyrównują bilans handlowy ze Stanami Zjednoczonymi.

– Mamy bilionowy deficyt handlowy z Chinami. Setki miliardów dolarów rocznie tracimy z Chinami. Jeśli nie rozwiążemy tego problemu, nie zamierzam zawierać umowy – podkreślił Donald Trump.

10 kwietnia mają wejść w życie odwetowe cła Chin, również 34-procentowe. Po wprowadzeniu amerykańskich taryf z giełdy w Nowym Jorku w ciągu dwóch dni wyparowało ponad 6 bilionów dolarów. Paniką reagują też azjatyckie rynki. Do Donalda Trumpa z propozycją zniesienia ceł do zera już miał zwrócić się Wietnam. Według Reutersa odwetu nie planują Indie. Liczą na rozmowy handlowe z USA.

TV Trwam News

drukuj