Polskie firmy handlowe bankrutują

Polskie placówki handlowe masowo upadają; nie wytrzymują konkurencji z wielkimi sieciami – alarmują posłowie PiS-u. W tym roku zlikwidowano 10 tys. małych sklepów, 85 % więcej, niż w ubiegłym roku.

W tym samym czasie nie ma żadnej ochrony pracowników. Właściciele sklepów nie mają środków na wynagrodzenia, opłacenie składek na ubezpieczenia społeczne i podatki. Wartość niewypłaconych pensji do września tego roku to już 140 mln zł.

-Tylko w ostatnim miesiącu, upadło ponad 100 dużych firm. W ciągu roku to jest ponad 1000 firm. To jest wzrost, w stosunku do ubiegłego roku o ponad 30 %. Mówimy o sieciach małych sklepów, ale trzeba podać przykład, choćby potężnej firmy – jaką jest firma „Zachem” z Bydgoszczy. Gdzie 2 tyś. ludzi, grozi zwolnienie. Z mojego regionu, woj. Śląskiego, bardzo poważne zagrożenie, dotyczy całej branży motoryzacyjnej. W większości krajów, wtedy rząd staje w obronie pracowników, by im zabezpieczyć miejsca pracy, ale również wspomóc przemysł. Niestety w naszym przypadku tak się nie dzieję- powiedział pos.  Stanisław Szwed.

Pan poseł dodaje, że w Polsce instytucją, która powinna chronić pracowników jest Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. W swojej dyspozycji ma 4 mld zł. Minister chce przejąć z tej puli 2 mld 700 mln zł. Obecnie jednak jak stwierdził poseł, fundusz nie spełnia swojej roli. Posłowie PiS-u chcą nowelizacji ustawy.

-Trudno przeznaczać pieniądze tylko na szkolenia, jeżeli nie ma miejsc pracy, a obecnych się nie utrzymuje. Wszędzie w całej Europie, doskonale wiadomo, że utworzenie nowego miejsca pracy jest o wiele droższe, niż go utrzymanie. Tutaj w tej sprawie niestety, ani działań Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, ani również Ministra Finansów nie ma. Stąd też nasze wołanie do resortów, o uruchomienie środków z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych na większą aktywność, jeśli chodzi o pomoc pracownikom i ich firmom. O takie zmiany w ustawach, aby tym zakładom pomóc- zaznaczył pos. Stanisław Szwed.

RIRM

drukuj