fot. flickr.com

Polski rząd chce, by konsul S. Kowalski dokończył kadencję w Norwegii

Norweskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych podjęło decyzję o wydaleniu z kraju polskiego konsula Sławomira Kowalskiego. Dyplomata wielokrotnie interweniował w sprawach polskich rodzin przed norweskim urzędem do spraw dzieci – Barnevernet. Dlatego polski rząd odpiera zarzuty Norwegii i chce, by konsul dokończył kadencję.

Sławomir Kowalski łącznie udzielił pomocy 150 polskim rodzinom. Konsul wstawiał się za Polakami w sprawach o odebranie im dzieci przez norweski ośrodek Barnevernet. Teraz pracą na rzecz Polaków naraził się Norwegii. Dlatego – jak zapowiedziało norweskie MSZ – musi opuścić kraj. Ma na to trzy tygodnie. Interwencję podjął polski rząd. Stąd słowa ministra Jacka Czaputowicza, który nie ma zastrzeżeń do pracy konsula. Więcej, chce, by dokończył kadencję, który upływa wraz z końcem czerwca.

„Potwierdziłem to w piśmie do konsula. Jest on tam już ponad pięć lat. Jego następca przygotowuje się do wyjazdu. Jest to dobra osoba, która zna język norweski i przejmie obowiązki” – oświadczył minister Jacek Czaputowicz.

Zarzuty, jakie płyną z Norwegii, polski rząd uznał za nieuzasadnione.

„Jednoznacznie pozytywnie oceniamy działalność konsula Kowalskiego na rzecz obrony interesów polskich rodzin” – napisał na Twitterze wiceszef MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk.

Polityk zapowiedział również spokojną, ale stanowczą reakcję polskiego rządu. Tym bardziej, że norweski Barnevernet od dawna cieszy się złą sławą, podobnie jak niemieckie Jugendamty. To do Polski uciekła Norweżka Silje Garmo wraz ze swoją trzymiesięczną córeczką. W grudniu ubiegłego roku otrzymała azyl. Ale podobne sprawy dotyczyły także Polaków.

– Zawsze na całym świecie będziemy walczyli o los polskich obywateli, którzy są wszędzie rozsiani. Takie jest zadanie polskich ambasadorów, takie jest zadanie polskich konsulów. Od tego oczywiście na pewno nie odejdziemy – zaznaczył premier Mateusz Morawiecki.

Norweskie MSZ zarzuca Sławomirowi Kowalskiemu „niewłaściwe zachowanie wobec funkcjonariuszy publicznych”. Do Polski wciąż nie dotarło jednak żadne oficjalne pismo w tej sprawie.

TV Trwam News/RIRM

drukuj