fot. PAP

Polska przoduje w UE pod względem liczby śmiertelnych ofiar wypadków

Polska przoduje pod względem śmiertelnej liczby ofiar wypadków drogowych. Według statystyk policji z 2012 r. jedną trzecią ofiar stanowili piesi.

Piesi byli równocześnie odpowiedzialni za jedną piątą liczbę wypadków. W wypadkach spowodowanych przez kierowców zginęło blisko 42 proc. osób. Jednak najwięcej osób zmarło ze względu na zaniedbane polskie drogi.

Tymczasem Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju ogłasza jedynie, że wciąż podejmuje kolejne wyzwania, aby zatrzymać ten proceder. Zapowiedzi ministerstwa nie mają jednak odzwierciedlenia w rzeczywistości, gdyż wciąż jesteśmy w czołówce najgorszych państw pod względem bezpieczeństwa drogowego. Jak wskazuje jedna z gazet gorzej jest tylko w Rumunii.

Poseł Andrzej Adamczyk z sejmowej Komisji Infrastruktury podkreśla, że sytuacja ta nie miałaby miejsca, gdyby w tej kwestii rząd prowadził odpowiednią politykę.

– Plasujemy się na niskich miejscach w Europie, m.in. dlatego że poza taką polityką rządu, która ma na celu wyciąganie pieniędzy z kieszeni kierowców i wieszanie całej masy fotoradarów, rząd bardzo skromnie finansuje inwestycje, które poprawiają bezpieczeństwo na drogach. Trzeba wiedzieć, że nie tylko samymi autostradami żyjemy. Trzeba wiedzieć, że to nie tylko drogi ekspresowe. To także bezpieczne pobocza i bezpieczne przejścia dla pieszych.  Na to praktycznie nie ma pieniędzy i na to każdego roku Donald Tusk ze swoimi ministrami obcina środki finansowe – zwraca uwagę poseł Andrzej Adamczyk.

Z danych statystycznych wynika, że równie niebezpiecznie jest na drogach Wielkiej Brytanii, Szwecji, Holandii oraz Danii.

RIRM

drukuj