fot. twitter.com

Polska domaga się reparacji wojennych

Trzeba domagać się prawdy, trzeba domagać się zadośćuczynienia – to słowa premiera Mateusza Morawieckiego wypowiedziane na Westerplatte. Niemcy muszą zapłacić za straty wojenne, które poniosła Polska. W oszacowaniu strat ma pomóc raport komisji, której prace powoli dobiegają końca.

Podczas II wojny światowej wiele polskich miast i wsi zostało niemal zrównanych z ziemią. To, że kraj udało się odbudować, jest efektem ciężkiej pracy całego narodu. Niemcy nie zapłacili bowiem za wyrządzone krzywdy.

– Dlatego o tamtych stratach trzeba mówić, trzeba pamiętać, trzeba domagać się prawdy, trzeba domagać się zadośćuczynienia – wskazał szef rządu.

Zadośćuczynienia, które na pewno liczone jest w miliardach złotych. Dokładną skalę i koszt zniszczeń poznamy po oblikowaniu specjalnego raportu. Chodzi o straty materialne, straty ludzkie, a także te w obszarach gospodarki i eksploatacji państwa polskiego. W raporcie zostanie zawarta także kwestia utraty potencjału demograficznego.

– My kończymy już nasze prace, finalizujemy, jednak raport wciąż wymaga jeszcze dopracowania. Tłumaczymy także raport na języki obce, w szczególności na j. angielski. To jest wielka odpowiedzialność, bo każe słowo ma znaczenie – podkreślił Arkadiusz Mularczyk, przewodniczący parlamentarny Zespołu ds. Oszacowania Wysokości Odszkodowań Należnych Polsce od Niemiec za szkody wyrządzone w trakcie II Wojny Światowej.

Nie wiadomo, kiedy dokładnie prace nad raportem się zakończą.

– Nie ma jeszcze konkretnej daty publikacji, bo to jest także kwestia wybrania właściwego momentu, decyzji politycznej. My nie chcemy wpisywać raportów w okres kampanii wyborczej. Nie chcemy, aby ta sprawa była tematem upolitycznionym – dodał przewodniczący.

Niemcy wciąż podnoszą, że Polska zrzekła się prawa do wypłaty odszkodowań. Miało to nastąpić w 1953 roku. Problem w tym, że rząd PRL nie był należytym reprezentantem polskiego społeczeństwa. Ponadto, komisja miała dotrzeć do dokumentu z 1969 roku, w którym to rząd PRL na forum ONZ przedstawił następujące stanowisko.

Rząd Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej uważa, że kwestia odpowiedzialności za zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości nie może być ograniczona do uregulowania problemu samej odpowiedzialności karnej osób winnych takich zbrodni, i że zasady odpowiedzialności cywilnej za szkody spowodowane w konsekwencji zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości również powinny być określone w stosownym dokumencie Narodów Zjednoczonych” – napisano.

Oznacza to, że w świetle prawa międzynarodowego Polska nie utraciła prawa do reparacji wojennych.

– To zrzeczenie nie zostało zarejestrowane w ONZ, tak jak wymagają tego procedury – wskazał historyk dr Leszek Pietrzak.

Teraz polski rząd przy wsparciu społeczności międzynarodowej musi wywrzeć presję na rząd niemiecki, tak by za skruchą szło także zadośćuczynienie.

– Zanim to się stanie na pewno będą musiały odbyć się długie rozmowy, które będą trudnymi rozmowami, ale nie jesteśmy na pozycji przegranej. Są wielkie szanse, abyśmy wywalczyli te reparacje od rządu w Berlinie – powiedział dr Leszek Pietrzak.

Szanse, które trzeba wspierać dyplomatycznymi działaniami, bo neutralność w sprawie domagania się przez Polskę reparacji wojennych od Niemiec zapowiedział już prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump. 

TV Trwam News/RIRM

drukuj