fot. twitter.com/prezydentpl

Polacy pamiętają o ofiarach tragedii sprzed siedmiu lat

Tak jak siedem lat temu, również dziś Polacy gromadzą się na Krakowskim Przedmieściu, by wspólnie modlić się w intencji ofiar Katastrofy Smoleńskiej. Jak wskazują, kieruje nimi nie tylko chęć jednoczenia się we wspólnej żałobie, ale także patriotyczny obowiązek.

Krakowskie Przedmieście to miejsce symboliczne. To tutaj siedem lat temu Polacy wspólnie opłakiwali ofiary Katastrofy Smoleńskiej. Dziś przychodzą ponownie.

– Tutaj było – można powiedzieć – zjednoczenie Polaków we wspólnej żałobie, to jest rezydencja prezydenta, to najbardziej wymowne, symboliczne miejsce – przypomniał Jan Korcz.

Nie tylko 10 kwietnia, ale także 10 dnia każdego miesiąca wielu Polaków upamiętnia ofiary tragedii sprzed siedmiu lat.

– Było to dla mnie rzeczywiście tragedią, ta historia sprzed 7 lat. Po pierwsze, ze względów patriotycznych, po drugie z religijnych, bo modlę się za tych, którzy polegli – powiedziała pani Alicja, mieszkanka Piastowa koło Warszawy.

– Do tej pory jestem ogromnie wzruszona i przeżywam to, że taka rzecz się stała – mówiła pani Danuta.

Mimo upływu siedmiu lat, Polacy nie przestali upominać się o prawdę i o godne upamiętnienie ofiar.

– Prawda powinna wyjść na jaw. Musimy się modlić się, żeby prawda zwyciężyła – zaznaczyła Irena Jesionkiewicz.

– Bardzo trudno będzie. Nadziei nie tracimy, ale naprawdę, to już jest tyle czasu i najważniejsze dowody są w dalszym ciągu w Rosji – mówił Tadeusz Szymorowski, mieszkaniec Warszawy.

– To jest niezwykle ważna data dla Polski nie tylko z powodu straty elity, ale i wydarzenie, które odbiło piętno na naszej współczesnej historii i relacje teraz w kraju –  podkreślił Mikołaj Atanasow.

Niestety, tak jak siedem lat temu, tak i dziś nie brakuje osób, które dążą do zmącenia atmosfery zadumy i modlitwy. Przedstawiciele tzw. Komitetu Obrony Demokracji już nie raz próbowali zakłócić przebieg comiesięcznych uroczystości smoleńskich.

– Nie wolno wyśmiewać, nie wolno kpić z tego powodu. Nie ma usprawiedliwienia dla tych ludzi – powiedział Mikołaj Atanasow.

– Skoro Polska jest krajem katolickim, chrześcijańskim, to trzeba szanować te wartości –  mówiła Danuta Sas.

10 kwietnia 2010 roku był dla polskiego życia publicznego dniem niepowetowanej straty. Upamiętnienie ofiar tragedii i dojście do prawdy to obowiązek państwa, obowiązek, który wciąż nie został spełniony. Przypomniał dziś o tym prezydent Andrzej Duda.

TV Trwam News/RIRM

drukuj