fot. pixabay.com

Pocztowcy domagają się podwyżek. Grożą protestem

„Solidarność” Poczty Polskiej grozi otwarciem miasteczka protestacyjnego. Pracownicy państwowej firmy domagają się podwyżek.

W ubiegłym roku – jak podają media – spółka zmniejszyła o 5 proc. przychody i wygenerowała 119 mln zł straty. W związku trudną sytuacją – także pracowniczą – powrócono do sporu zbiorowego.

Szansą na porozumienie są dzisiejsze rozmowy przedstawicieli „Solidarności” z władzami Ministerstwa Aktywów Państwowym.  Związkowcy liczą, że resort przekona zarząd do decyzji o wzroście płac jeszcze od tego roku.

Jak zaznaczył przewodniczący „Solidarności” Pracowników Poczty Polskiej, Bogumił Nowicki, od kilku lat nie było podwyżek, a 70 proc. pracowników jest na poziomie najniższej krajowej.

– Oczekuję, że wicepremier Jacek Sasin wyśle pozytywny sygnał do zarządu w formule dania podwyżki pracownikom zgodnie z naszymi oczekiwaniami, czyli podwyższenia wynagrodzenia zasadniczego o 500 zł dla osób objętych układem zbiorowym w nadziei, że przyszły rok nie spowoduje kłopotów w poczcie, ponieważ chodzi też o to, żebyśmy zarabiali. Natomiast pracownik, który nie jest zmotywowany, zarabiać nie bardzo chce, nie chce pracować. To jest podwyżka motywacyjna. Zakładam, że Jacek Sasin to osoba bardzo rozsądna, dlatego zrozumie naszą motywację i się do niej przyłączy – mówił działacz.

Jeśli strony nie osiągną konsensusu, a jutro nie dojdzie do podpisania porozumienia w sprawie podwyżek, to w przyszłym tygodniu – 18 października – odbędzie się pikieta przed siedzibą Prawa i Sprawiedliwości przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie.

Potem przed KPRM ma powstać granatowe miasteczko protestacyjne Poczty Polskiej. Jednocześnie od pracowników zbierane mają być w referendum głosy poparcia do rozpoczęcia dużej akcji strajkowej.

RIRM

drukuj