Platforma daje znak do zakończenia prac

Do 25 marca członkowie hazardowej komisji śledczej powinni zgłosić
propozycje na ostatnich świadków komisji – zarządził przewodniczący komisji
Mirosław Sekuła (PO). Choć komisja powinna, zgodnie z sejmową uchwałą, zakończyć
swoje prace do końca kwietnia, to wciąż nie są dostępne najistotniejsze
dowody.

Śledczy, ale chyba tylko ci z opozycji, nadal czekają na opracowanie
billingów rozmów telefonicznych głównych bohaterów afery hazardowej. Na tej
podstawie mogliby stwierdzić, kto, kiedy i z kim rozmawiał, a dzięki poznaniu
danych na temat logowań ich telefonów komórkowych do nadajników – z dużym
prawdopodobieństwem ustalić, czy i kiedy bohaterowie afery się ze sobą
spotykali.
Śledczy przesłuchali wczoraj Sławomira Sykuckiego, byłego szefa
Totalizatora Sportowego, znajomego biznesmena i kolegi posłów PO Ryszarda
Sobiesiaka. Sykucki nie odpowiadał na najciekawsze dla komisji pytania,
dotyczące jego spotkań i rozmów z Sobiesiakiem. Tłumaczył, iż po przesłuchaniu
przez Centralne Biuro Antykorupcyjne i prokuraturę był instruowany, aby nie
ujawniać treści zeznań. Komisja rozpatrzy wniosek o przesłuchanie Sykuckiego na
posiedzeniu niejawnym.
To Sławomir Sykucki przygotowywał córkę Sobiesiaka,
Magdalenę, do rozmowy kwalifikacyjnej o pracę w zarządzie Totalizatora. Zeznał,
że nie oczekiwał za to żadnej gratyfikacji, i dodał, że „szkolił” także, na
prośbę znajomych, inne osoby starające się o wejście do Totalizatora.
Stwierdził, że przygotowywał się do wspólnego przedsięwzięcia z
Sobiesiakiem.
Sykucki powiedział m.in., że nie kontaktował się z żadnymi
posłami ani urzędnikami, których nazwiska przewijają się w czasie prac komisji
śledczej.
Z materiałów CBA wynika, że Sykucki relacjonował Sobiesiakowi, iż
„na
85 proc. ma dwa głosy w radzie nadzorczej w sprawie Magdy”, a dodatkowo
liczy jeszcze na głos „dziewczyny od Drzewka”, czyli Moniki Rolnik, która do
rady Totalizatora weszła z rekomendacji ministra sportu Mirosława Drzewieckiego.
To by wystarczyło, aby rada wybrała Sobiesiakównę do zarządu Totalizatora.
Sławomir Sykucki odżegnywał się od twierdzenia, że posiada w Totalizatorze
przypisywane mu wpływy.
Tłumaczył, że „był w stanie przewidzieć zachowanie
członków rady z rekomendacji załogi Totalizatora”. Były szef CBA Mariusz
Kamiński spekulował, iż umieszczenie Sobiesiakówny w zarządzie Totalizatora
mogło oznaczać próbę podziału, ze szkodą dla Skarbu Państwa, rynku hazardowego
między państwowy Totalizator a prywatne firmy hazardowe, w tym firmę rodziny
Sobiesiaków.

Artur Kowalski

drukuj