fot. PAP/Paweł Supernak

PKW: referendum nie jest wiążące. Frekwencja 7,8 proc.

Frekwencja w niedzielnym referendum wyniosła 7,8 proc.- podała w poniedziałek Państwowa Komisja Wyborcza. Oznacza to, że referendum nie jest wiążące, gdyż aby tak było, do urn musiałaby pójść więcej niż połowa uprawnionych do głosowania.

Na pytanie: „Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu?” twierdząco odpowiedziało 78,75 proc. głosujących.

Z kolei na pytanie: „Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa?” 82,63 proc. udzieliło odpowiedzi negatywnej.

„Tak” na pytanie: „Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika?” odpowiedziało 94,51 proc. uczestniczących w referendum.

Pytania w tych sprawach zaproponował były prezydent Bronisław Komorowski. Jednak z powodu zbyt niskiej frekwencji PKW stwierdziła nieważność referendum.

– Państwowa Komisja Wyborcza stwierdza, że więcej niż połowa uprawnionych do głosowania, o której mowa w art. 66 ust. 1 ustawy z 14 marca 2003 roku o referendum ogólnokrajowym, wynosi 15 282 914 osób. W referendum wzięło udział – czyli oddało karty ważne – 2 384 780 osób, co stanowi mniej niż połowę osób upragnionych i stosownie do art. 66 ust. 1 Ustawy o referendum, wynik referendum nie jest wiążący – ogłosił przewodniczący Komisji Wojciech Hermeliński.

Wiceszef PKW Wiesław Kozielewicz podkreślił, że tak niskiej frekwencji w głosowaniu ogólnokrajowym w Polsce nigdy nie było. Zwrócił też uwagę na wysokie koszty tego przedsięwzięcia.

– Okazuje się, że te wybory były najdroższymi wyborami w historii Polski. Dlaczego najdroższymi? Otóż każdy wyborca, który zgłosił się i zagłosował, kosztował państwo polskie ponad 30 zł. To jest koszt referendum – ok. 83 mln złotych i ponad 2 mln głosujących. Tymczasem w wyborach prezydenckich mieliśmy koszt wyborów ok. 130 mln złotych i łącznie ponad 30 mln głosujących. Podzielcie państwo cyfrę 120 mln przez 30 mln –  wyjdzie 4 złote jako koszt wyborów. Tutaj wychodzi 30 kilka złotych. To był jeden z najdroższych „sondaży” przeprowadzonych w Europie – powiedział Wiesław Kozielewicz.

Tymczasem, po klęsce plebiscytu, politycy platformy mówią, że prezydent Andrzej Duda mógł odwołać referendum. Podnoszą przy tym, że w takim samym stopniu ponosi on odpowiedzialność za wydatki [czytaj więcej].

PAP/RIRM

drukuj