fot. PAP/EPA

Parlament Europejski przyjął rezolucję w sprawie tzw. praworządności w Polsce i na Węgrzech. Totalna opozycja po raz kolejny brutalnie atakowała polskie władze

Parlament Europejski przyjął rezolucję w sprawie tzw. praworządności w Polsce i na Węgrzech. Stwierdza w niej, że od czasu uruchomienia procedury z artykułu 7 sytuacja w obu państwach pogarsza się. Europosłowie przypomnieli o swojej propozycji, by unijne fundusze powiązać ze stanem praworządności.

Półtorej godziny trwała środowa debata w Parlamencie Europejskim o praworządności. Nie zabrakło emocji i oskarżeń. Europoseł Patryk Jaki w odpowiedzi na słowa niemieckiej europoseł o upolitycznienie wyboru sędziów w Polsce przypomniał, że polski wymiar sprawiedliwości można porównać do systemów innych europejskich państw.

– Czy pani wie, że w Polsce, sędziowie wybierają sędziów? A wie pani jak są wybierani sędziowie w Niemczech? Całkiem niedawno poseł prosto z Bundestagu został sędzią. I wy mówicie nam bezczelnie, że w Polsce jest upolityczniony wymiar sprawiedliwości, a w Niemczech nie? To jest szczyt cynizmu – podkreślał Patryk Jaki, europoseł PiS.

Duża część chadeków, socjalistów i liberałów zarzucała polskim władzom naruszenie niezawisłości sądownictwa. W tym gronie byli także europosłowie z Polski.

– Polscy sędziowie tylko dlatego, że chcą wykonywać prawo i działać zgodnie z traktatami, nie mogą być wyrzucani, nie mogą być dyscyplinowani. Unia ma prawo reagować, ma obowiązek wtedy reagować – wskazywał Andrzej Halicki, europoseł PO.

Do ostrej wymiany zdań doszło między Radosławem Sikorskim a Beatą Szydło. Europoseł PO zarzucał byłej premier niepublikowanie wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Twierdził też, że przeciwko Beacie Szydło toczy się postępowanie w związku z wypadkiem, w którym rządowy samochód zderzył się z fiatem seicento.

– To w jej sprawie toczą się przypadki, takie jak 26 przesłuchań Bogu ducha winnego Sebastiana K. – mówił Radosław Sikorski.

– Przeciwko mnie nie toczą się żadne postępowania sądowe. Jest pan kłamcą i jest pan niegodny tego, żeby mieć mandat z nadania Polaków – odpowiedziała była premier.

Beata Szydło podkreśliła, że wymiar sprawiedliwości ma służyć obywatelom, a nie chronić czyjeś przywileje.

– Do tej pory jest reliktem komunistycznego państwa w demokratycznym państwie członkowskim UE – wskazywała.

Robert Biedroń z Lewicy zarzucał PiS, że manipuluje sięgając po metody takie jak na Białorusi czy w Rosji.

– To wy w Polsce stworzyliście nową, neokomunistyczną elitę – mówił kandydat Lewicy na prezydenta.  

Zarówno Robert Biedroń, jak i Radosław Sikorski zachowują się skandalicznie – ocenił dr Leszek Pietrzak.

– Ich zachowanie to taki przejaw ewidentnego deptania polskich interesów, ponieważ żeby walczyć o polskie interesy w Brukseli, trzeba wykazywać jedność, przynajmniej w tych najbardziej kluczowych sprawach – podkreślił ekspert.

– To jest kolejna tego rodzaju debata i nie ma ona większego wpływu na stan relacji miedzy Polską a UE, to znaczy nie zmienia niczego w tym sporze, który toczy się od kilku lat – dodał politolog dr Marcin Kędzierski.

W czwartek PE przyjął rezolucję w sprawie tzw. praworządności w Polsce i na Węgrzech. Za opowiedziało się 446 europosłów, przeciw było 178, a 41 wstrzymało się od głosu.

Niewiążąca prawnie rezolucja ma zwiększyć presję na Polskę i Węgry, by regularnie były organizowane wysłuchania. PE postuluje, by w ich następstwie Rada UE kierowała do Polski i Węgier konkretne zalecenia i wskazywała terminy ich wykonania.

Mamy do czynienia z podwójnymi standardami Unii – akcentował dr Aleksander Kozicki.

– W krajach starej Unii dominują poglądy liberalno-lewicowe czy wręcz lewackie, natomiast młoda Europa, Europa Środkowo-Wschodnia w dużej mierze hołduje wartościom tradycyjnym. […] W związku z tym dochodzi tu do nieuniknionego konfliktu – powiedział politolog.

Europosłowie przypomnieli o swojej propozycji, by unijne fundusze powiązać ze stanem praworządności. O co wnioskowała także Sylwia Spurek z Lewicy.

– Faktycznie taki straszak finansowy jest najbardziej realny. W tym sensie, że jeżeli chce się mieć wpływ na to, co robi rząd w Warszawie, to najlepiej odciąć ten rząd od środków unijnych – podkreślił politolog dr Tomasz Krawczyk.

W rezolucji podkreślono, że „brak skutecznego wykorzystania przez Radę art. 7 traktatu nadal podważa integralność wspólnych wartości europejskich, wzajemne zaufanie i wiarygodność Unii jako całości”.

TV Trwam News

drukuj