PAP/Marcin Bielecki

Pamięć o ludobójstwie na Wołyniu

W sobotę przypada rocznica pierwszego-zbiorowego mordu ukraińskich nacjonalistów na Polakach. Ofiary tych dramatycznych wydarzeń upamiętniono w Szczecinie. Na Cmentarzu Centralnym odsłonięto pomnik ofiar Rzezi Wołyńskiej.

9 lutego to symboliczna data.

– Siedemdziesiąt sześć lat temu 9 lutego 1943 roku nacjonaliści ukraińscy dokonali pierwszej masowej zbrodni w Koloni Parośla. Ta historia to Zbrodnia Wołyńska w pigułce. Jest w niej spokojna polska wieś wymordowana od starców do niemowląt – mówił Jerzy Mużyło, prezes stowarzyszenia „Kresy Wschodnie Dziedzictwo i Pamięć”.

Zginęły sto siedemdziesiąt trzy osoby. To dramatyczne wydarzenie było początkiem wielkiego ludobójstwa.

– Wydawać by się mogło, że po Auschwitz, po Palmirach, po Katyniu wszystko wiemy na temat zła, ale ludobójstwo na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej odsłania nam jeszcze jedno, jakże barbarzyńskie, oblicze zła – akcentował dr Jarosław Szarek, prezes Instytutu Pamięci Narodowej.

Dziś na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie został odsłonięty pomnik ofiar ukraińskich nacjonalistów. Jego symbolika oddaje to, co się stało na Wołyniu i później w Małopolsce Wschodniej. Pomnik, to zrzucony dach domu z nazwami wiosek, upamiętniający te wioski, które przestały istnieć, a ich mieszkańcy zostali wymordowani.

– Aby to miejsce stało się znakiem nowej nadziei, nowego pokoju, normalnych relacji pomiędzy ludzkimi sercami i pomiędzy narodami – podkreślał ks. abp Andrzej Dzięga, metropolita szczecińsko – kamieński.

Te relacje są jednak bardzo trudne. Prawda o zbrodniach ukraińskich nacjonalistów jest wciąż przemilczana.

– Dzisiaj jesteśmy dotknięci kolejnym bólem. Zakaz ekshumacji ofiar, to jest nieprawdopodobne, żeby w XXI wieku w Europie obowiązywał taki barbarzyński zakaz pochówku ofiar i było to przetargiem różnych szantaży politycznych. Chcemy dobrych relacji z Ukrainą, ale zbudowanych na prawdzie i pamięci – podkreślał ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, duszpasterz środowisk kresowych.

Ze Szczecina popłynął szczególny apel – to apel o prawdę o tych strasznych zbrodniach.

– Czy doczekamy prawdy, która pozwoli wyjść z cmentarzy, których nie ma? Ich ojcowizna stała się ofiarnym ołtarzem, całe polskie osiedla stały się cmentarzem. Czy te miejsca są przeklęte? Przecież to miejsca święte. Niech się staną dla nas testamentem – akcentował Jerzy Mużyło.

Dla środowisk kresowych – to ludobójstwo to wciąż niezabliźniona rana. Tym bardziej, że obecnie na Ukrainie gloryfikuje się zbrodniarzy OUN-UPA.

– Upiory, demony ludobójstwa na Ukrainie powróciły ponownie. W chwili obecnej wynoszona są pod niebiosa w aureoli chwały ci ludobójcy, którzy siekierami rąbali polskie dzieci. Niech ten pomnik będzie symbolem pamięci o ofiarach, które naród Polski poniósł – apelował świadek tych dramatycznych wydarzeń pan Antoni Dąbrowski.

Dla niego jak i innych kresowiaków ten pomnik jest bardzo ważny. Jak podkreślają, jeśli nie ma sprawiedliwości, zawsze pozostaje pamięć.

TV Trwam News/RIRM

drukuj