fot. PAP/EPA

Pakistan: co najmniej 70 zabitych w zamachu na szpital

Co najmniej 70 osób zginęło, a nawet 200 zostało rannych w poniedziałek w zamachu bombowym w pobliżu głównej bramy szpitala w Kwecie na południowym zachodzie Pakistanu – poinformowały miejscowe władze. Ich zdaniem był to najpewniej atak samobójczy.

Abdul Rehman Miankhel, przedstawiciel władz jednego ze szpitali, do których przewieziono rannych, na konferencji prasowej ocenił, że liczba ofiar śmiertelnych może jeszcze wzrosnąć, ponieważ część rannych jest w stanie krytycznym. Poprzedni oficjalny bilans ofiar mówił o 66 zabitych.

Do przeprowadzenia ataku przyznała się frakcja pakistańskich talibów, organizacja o nazwie Jamaat-ur-Ahrar; zapowiedziała opublikowanie nagrania wideo i kolejne akty terroru. Ugrupowanie Jamaat-ur-Ahrar jest odpowiedzialne za marcowy atak w parku w Lahaur (Lahore) na wschodzie Pakistanu, w którym zginęło ponad 70 osób, w tym wiele dzieci.

Z kolei agencja dpa podaje za „źródłem zbliżonym do Państwa Islamskiego (IS)”, że jeden z dowódców tej islamistycznej organizacji w rozmowie z mediami zadeklarował odpowiedzialność za atak. Agencja podkreśla, że na razie brak oficjalnego oświadczenia ze strony IS.

Do szpitala, przed którym w poniedziałek eksplodował ładunek wybuchowy, wcześniej przewieziono ciało zastrzelonego szefa miejscowej izby adwokackiej Bilala Anwara Kasiego. W związku z tym do szpitala przybyło wiele opłakujących go osób, głównie prawników, a także dziennikarzy. Nie wiadomo, kto odpowiada za zabójstwo Kasiego.

Według jednego z obecnych na miejscu przedstawicieli prasy, przed oddziałem ratowniczym zgromadziło się ok. 200 osób. Na zdjęciach telewizyjnych widać sceny chaosu i paniki, jakie wybuchły wśród nich po eksplozji.

Sanaullah Zehri, szef władz prowincji Beludżystan, której stolicą jest Kweta, zaznaczył, że dokładne okoliczności zamachu wyjaśni śledztwo, ale wydaje się, że samobójca zdetonował w tłumie ładunek wybuchowy. Jego zdaniem prawdopodobnie atak był poprzedzony przygotowaniami; oskarżył też indyjski wywiad o udział w poprzednich aktach terroru w Beludżystanie.

W graniczącym z Afganistanem i Iranem Beludżystanie działa wiele ugrupowań zbrojnych: islamistycznych, antyszyickich albo separatystycznych. W prowincji dochodzi do aktów przemocy na tle wyznaniowym w sporze między szyitami i sunnitami oraz między plemionami Beludżów i Pasztunów – przypomina agencja Kyodo. Jednocześnie jest to region bogaty w złoża ropy naftowej i gazu.

„Nikomu nie pozwolimy na narażanie na szwank pokoju w tej prowincji, przywróconego dzięki poświęceniu sił bezpieczeństwa, policji i narodu” – oświadczył premier Pakistanu Nawaz Sharif.

To drugi najtragiczniejszy zamach w tym roku w Pakistanie, po samobójczym ataku w parku w Lahaur na wschodzie kraju, gdzie w marcu zginęło 75 osób.

PAP/RIRM

drukuj