fot. pixabay.com

Na Mazurach tłok, w Tatry wracają turyści, nad morzem mogą być wolne miejsca

Wakacje w pełni. Polacy tłumnie wypoczywają nad mazurskimi jeziorami, coraz liczniej przybywają w góry. Mniejszy ruch turystyczny może być w ten weekend w Zachodniopomorskiem nad Bałtykiem.

Na Mazurach turyści są od początku wakacji – tłoczno jest na głównych deptakach w Mikołajkach i Giżycku. Szczególnie w tych miejscowościach trudno znaleźć wolne miejsce parkingowe. Właściciele firm czarterowych przyznają, że rezerwacje na łodzie mają zapewnione do końca sezonu.

„W związku z epidemią goście proszą o domki lub pokoje z oddzielnymi wejściami, dopytują o liczbę gości i dystans między pomieszczeniami. Jednak, gdy się rozgoszczą, integrują się i jak w poprzednich latach, dystans społeczny absolutnie zanika” – powiedział menager gospody „Pod Czarnym Łabędziem” w Rydzewie Jarosław Śnieżawski.

W regionie najpopularniejsza jest turystyka weekendowa – w soboty i niedzielę liczba turystów zwiększa się dwu-, trzykrotnie. Są tacy, którzy by nie stać w korkach i nie pokonywać krętych mazurskich dróg, wybierają podróż awionetkami. W weekendy w mazurskich kurortach trudno o wolne kajaki lub rowery wodne. W smażalniach ryb i restauracjach trzeba czasami dłuższy czas czekać na posiłek.

W stolicy Tatr, Zakopanem, z dnia na dzień przybywa turystów, choć sam początek letniego wypoczynku był dość trudny dla tatrzańskich hotelarzy.

„Gości jest zdecydowanie mniej w porównaniu z początkiem wakacji w ubiegłych latach, a to wszystko przez pandemię, chociaż wydaje się, że turystyka zaczyna odżywać. Widać to po rezerwacjach, które wzrastają od drugiego tygodnia lipca” – oceniła Agata Wojtowicz z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej.

Hotelarze spod Tatr zdecydowanie odczuli brak grup zorganizowanych, które zazwyczaj były obecne w lipcu w Zakopanem. Teraz dominują turyści indywidualni, rodziny.

Wielu właścicieli kwater, a nawet gestorów hoteli o wysokim standardzie, zdecydowało się na obniżenie cen. Niektórzy ceny pobytów pod Giewontem obniżyli nawet o 30 proc. Na obrzeżach Zakopanego można wynająć pokój nawet od 35 zł za osobę, a w dobrych hotelach pokoje dwuosobowe ze śniadaniem można wynająć już od 300 zł.

Nadal obowiązują obostrzenia sanitarne, wielu turystów zapomina jednak o obowiązku noszenia maseczek i o dystansie społecznym, co widać na przykład na zatłoczonych zakopiańskich Krupówkach.

W ocenie specjalistów z branży turystycznej w weekend może być mniej wczasowiczów nad Bałtykiem niż zwykle, np. w Zachodniopomorskiem.

„Obecnie w Świnoujściu obłożenie sięga od 60 do 70 proc.” – powiedział prezes Świnoujskiej Organizacji Turystycznej Piotr Piwowarczyk.

„Można zakładać, że w weekend wyborczy będzie mniej gości o około 10 proc.” – dodał.

„Pokoje mam puste, lepiej wynajmują się domki, ale tam też obłożenie sięga ok. 30-40 proc. Większość rezerwacji dokonanych przed pandemią, właśnie ze względu na nią zostało odwołanych. Turyści powoli wracają, ale w porównaniu z ubiegłym sezonem jest ich bardzo mało” – podkreśliła Sylwia Zarzycka, właścicielka kwater i domków na wynajem w nadmorskim Mielenku (Zachodniopomorskie).

„Pokutuje też błędna opinia, rozpowszechniana przez niektóre media, o drożyźnie nad Bałtykiem i negatywnym nastawieniu do turystów ze Śląska. Nie znam nikogo z prowadzących działalność sezonową, kto podniósłby ubiegłoroczne ceny lub odmawiał noclegu Ślązakom” – zaznaczyła Sylwia Zarzycka. Na niską turystyczną frekwencję w ten weekend wpływ ma, jej zdaniem, np. kiepska pogoda, a nie termin wyborów.

PAP

drukuj