MSZ Chin: USA nie powinny używać innych państw jako wymówki dla realizacji własnych celów
Stany Zjednoczone nie powinny wykorzystywać innych państw jako wymówki do realizacji własnych interesów – wezwało MSZ Chin, reagując na słowa prezydenta USA, Donalda Trumpa, o konieczności przejęcia kontroli nad Grenlandią w celu powstrzymania wpływów Chin i Rosji.
„Kwestia Arktyki dotyka interesów całej społeczności międzynarodowej, a działania Chin w tym regionie mają na celu promowanie pokoju, stabilności i zrównoważonego rozwoju” – oświadczyła rzecznik MSZ, Mao Ning, podczas briefingu prasowego.
Dodała, że „Stany Zjednoczone, dążąc do osiągnięcia własnych korzyści, nie powinny używać innych krajów jako wymówki”.
Prezydent USA ocenił w ubiegłym tygodniu, że przejęcie kontroli nad Grenlandią (autonomicznym terytorium Danii) jest dla Stanów Zjednoczonych koniecznością ze względów strategicznych.
„Jeśli my tego nie zrobimy, zrobi to Rosja lub Chiny” – argumentował.
Przedstawicielka MSZ w Pekinie skomentowała też doniesienia, według których Trump twierdził, że Chiny mogą kupować wenezuelską ropę naftową tylko pod kontrolą USA.
„Kraje Ameryki Łacińskiej są suwerennymi i niepodległymi państwami, które mają prawo samodzielnie wybierać sobie partnerów” – oświadczyła, zapowiadając dalsze pogłębianie współpracy z Caracas.
Rzecznik potępiła ponawiane groźby Donalda Trumpa pod adresem władz Kuby, wzywając Waszyngton do „natychmiastowego zaprzestania blokady, sankcji i wszelkich form przymusu” oraz poszanowania suwerenności Kuby.
Amerykańskie siły specjalne przeprowadziły 3 stycznia operację w Wenezueli i schwytały przywódcę tego kraju Nicolasa Maduro, którego Donald Trump oskarża o współudział w przemycie narkotyków do USA. Administracja w Waszyngtonie następnie nakazała Caracas zerwanie więzi gospodarczych z Chinami, Rosją, Iranem i Kubą.
Donald Trump ostrzegł w niedzielę władze Kuby, że nie będą już otrzymywać pieniędzy i ropy naftowej z Wenezueli, jak było to przez ostatnie lata, i zasugerował im zawarcie układu z nim, „zanim będzie za późno”.
PAP



