Może ulica Kolbego

Prof. Tadeusz Marczak z Instytutu Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Wrocławskiego:



Jako skandaliczną należy określić propozycję przemianowania ulicy Ofiar Oświęcimskich na ulicę Junkierską. Do 1945 roku nosiła ona bowiem niemiecką nazwę Junkernstrasse. Co prawda nazwa ta jest rodzima, wrocławska, pojawia się już w XV wieku, a na planie z 1562 roku figuruje jako Junkhernstrasse, jednak symbolika tej nazwy zmieniła się z chwilą zaboru Śląska i Wrocławia przez Prusy. Zmiana ta uwidoczniła się zwłaszcza po 1827 roku, kiedy to pobliski plac Solny został przemianowany na plac Bluechera, pruskiego feldmarszałka z czasów wojen napoleońskich, znanego m.in. z udziału w bitwie pod Lipskiem (1813), gdzie walczył przeciwko wojskom francuskim i polskim dowodzonym przez księcia Józefa Poniatowskiego. Ulica Junkierska byłaby, siłą rzeczy, kojarzona z pruskimi junkrami, stanowiłaby apoteozę pruskiego militaryzmu. Jednak być może taki jest zamysł inicjatorów zmiany? Może chodzi im o dopełnienie wątku pruskiego, hohenzollernowskiego, tak silnie podkreślonego w ekspozycji mieszczącej się w pobliskim tzw. Pałacu Królewskim?

Zupełnie nietrafiona jest propozycja przemianowania ulicy Ofiar Oświęcimskich na ulicę Pańską. Przypomnijmy, że nazwę ulicy Pańskiej (Herrenstrasse) do 1945 roku nosiła obecna ulica Kiełbaśnicza. Po co więc wprowadzać mętlik do historycznego nazewnictwa?

Jeśli zatem istnieją uzasadnione powody do zmiany nazwy ulicy Ofiar Oświęcimskich, to przyszła nazwa powinna uwzględniać już kilkudziesięcioletnią tradycję nazwy obecnej, która stanowi niekwestionowany przecież dowód woli wrocławian chcących upamiętnienia ofiar niemieckiego ludobójstwa. Dla nas, Polaków, i nie tylko Polaków, bezspornym przykładem męczeństwa i heroizmu ofiar obozu Auschwitz jest postać św. Maksymiliana Marii Kolbego. Ojciec Kolbe, który ofiarował własne życie za życie współwięźnia i poniósł męczeńską śmierć w obozowym bunkrze głodowym, byłby najwłaściwszym patronem dla obecnej ulicy Ofiar Oświęcimskich. W ten sposób Wrocław zyskałby kilka znaczących punktów upamiętniających zbrodnię ludobójstwa. Obok wspomnianego wyżej placu Bohaterów Getta i ulicy Edyty Stein, byłaby również ulica Maksymiliana Kolbego. Nie traćmy także nadziei, że upór Rady Miejskiej w końcu zelżeje i na mapie Wrocławia pojawi się także bulwar Rotmistrza Pileckiego, naocznego świadka ludobójstwa niemieckiego i ofiary ludobójstwa stalinowskiego.


not. MZ
drukuj