Modlitewny czyn za życiem
Modlitwa-prośba, serio potraktowana, nie kończy się wyprostowaniem
zgiętych kolan, ale czynem. Czynem najpierw osoby modlącej się, którym
potwierdza pragnienie zawarte w modlitewnej prośbie. To dopiero jest "szturm do
Nieba", do którego zmierzamy przez tę ziemię za pomocą naszych czynów, a nie
wzruszeń "religijnych", według recepty Lutra: "Grzesz mocno, wierz mocniej".
Modlitwa bez odpowiedniego czynu jest łudzeniem samego siebie, poszukiwaniem
tylko przyjemnych przeżyć religijnych. Wielka sobotnia światowa modlitwa za
życiem nienarodzonych – podjęta na prośbę Benedykta XVI – wymaga teraz naszych
konkretnych czynów.
Być może już wiemy, co powinniśmy uczynić, aby przezwyciężyć zadomowioną
dzisiaj cywilizację śmierci, a być może trzeba się nad tym jeszcze dobrze
zastanowić, rozważając nasze konkretne okoliczności życiowe. Rozpocząć trzeba
jednak – jak zawsze – od początku. W każdej sprawie początek jest najważniejszy,
a zatem odbudowanie właściwej postawy wobec życia nienarodzonych należy oprzeć
na szacunku wobec ludzkiej płciowości, będącej prawdziwym źródłem życia. Nie
inną przecież drogą wkraczamy w istnienie.
W dziedzinie szacunku dla ludzkiej płciowości mamy dzisiaj wiele do zrobienia.
Warto skorzystać z już otwartych w tym względzie możliwości i włączyć się w
niektóre prowadzone u nas działania. Słychać bowiem, że w Warszawie udaje się
akcja – rozpoczęta przez Stowarzyszenie "Twoja Sprawa" – karania mandatami (w
wysokości 500 zł) kioskarzy wykładających pornograficzny towar w przestrzeni
publicznej. Zauważenie takiego miejsca powinno skutkować telefonem do straży
miejskiej, ponieważ zostaje naruszony co najmniej art. 141 kodeksu wykroczeń:
"Kto w miejscu publicznym umieszcza nieprzyzwoite ogłoszenie, napis lub rysunek
albo używa słów nieprzyzwoitych, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do
1500 zł albo karze nagany". A może nawet udałoby się wykazać naruszenie art. 202
kodeksu karnego zarówno § 1: "Kto publicznie prezentuje treści pornograficzne w
taki sposób, że może to narzucić ich odbiór osobie, która tego sobie nie życzy,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do
roku", jak i § 2: "Kto małoletniemu poniżej lat 15 prezentuje treści
pornograficzne lub udostępnia mu przedmioty mające taki charakter albo
rozpowszechnia treści pornograficzne w sposób umożliwiający takiemu małoletniemu
zapoznanie się z nimi, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo
pozbawienia wolności do lat 2". Są zatem możliwości działania, byle tylko
zechcieć skorzystać z przysługujących nam wszystkim praw. Zobaczymy zatem po
liczbie zgłoszonych spraw, czy wykorzystamy Adwent, aby choć trochę – a może
raczej znacząco – zatrzymać cywilizację śmierci. Warto pamiętać, że wsparł tę
akcję rzecznik praw obywatelskich śp. Janusz Kochanowski, niespełna miesiąc
przed śmiercią pod Smoleńskiem.
Kolejnym czynem, który należałoby podjąć, jest zbieranie ziaren kąkolu
rozrzuconych przez ostatnią manipulację słowami Benedykta XVI w wywiadzie
udzielonym Peterowi Seewaldowi. Ową manipulację Christine Vollmer nazwała
"zdradą Papieża", a Vittorio Messori określił ją jako znamionującą się "brakiem
minimalnych wymagań roztropności". Podrzucono mediom całego świata oczekiwaną
przez współczesnych nam potomków Onana wieść o rzekomej zmianie nauczania
Kościoła w sprawie antykoncepcji w wyrwanym z grubej książki – i z kontekstu –
fragmencie tego wywiadu. Kilka dni na całym świecie media wykrzykiwały do ucha
każdemu to kłamstwo na temat sensu papieskiej wypowiedzi, ale już nie
zainteresowały się jego sprostowaniem. Trzeba zatem dzisiaj pozbierać ten
rozrzucony w umysłach chwast, zanim zacznie kiełkować.
Marek Czachorowski
