fot. pixabay.com

Masło powyżej dziesięciu złotych za kostkę przestaje zaskakiwać

Coraz mniej zaskakujący jest widok kostki masła na półce sklepowej w cenie powyżej dziesięciu złotych. Tylko w ubiegłym miesiącu masło podrożało o około 11 procent. W ciągu roku jego cena wzrosła o 40 procent.

Od jakiegoś czasu możemy zaobserwować drastyczny wzrost cen masła. W ubiegłym miesiącu podrożało ono o 11 proc., a w ciągu całego roku o 40 procent. Coraz częściej cena jednej kostki przekracza dziesięć złotych.

Marcin Hydzik, prezes Związku Polskich Przetwórców Mleka, wskazywał, że wzrost cen wynika z kilku powodów. Jednym z nich jest zmniejszenie produkcji mleka na światowych rynkach, a drugim fakt, że przetwórcy zaczęli skupiać się na bardziej opłacalnych produktach, takich jak ser.

– Produkcja mleka okazała się niższa od oczekiwań i mówimy tu o takich krajach, jak Nowa Zelandia, stany Zjednoczone czy Australia, ale także Unia Europejska. Przetwórcy skupili się także na produkcji tych produktów, które są bardziej opłacalne niż masło, czyli np. odtłuszczonego mleka w proszku i sera – zaznaczył Marcin Hydzik.

Mariusz Dziwulski, analityk rynku rolno-spożywczego, ocenił, że w ciągu następnych kilku miesięcy masło wciąż będzie drożało. Nie będzie to jednak już tak znaczący wzrost, jaki widzieliśmy dotychczas.

– Prawdopodobnie produkcja masła jakoś istotnie się nie zwiększy. Są nawet prognozy (np. Amerykańskiego Departamentu ds. Rolnictwa), które wskazują na spadki produkcji mleka w Nowej Zelandii i Unii Europejskiej, natomiast wydaje się, że jakichś większych wzrostów nie będziemy obserwować. Może wystąpić bariera popytu – mówił Mariusz Dziwulski.

Wspomniana bariera popytu polega na przerzuceniu się konsumentów na tańsze produkty. Zdaniem analityków część osób zamiast drogiego masła może na świąteczny stół postawić o wiele tańszą margarynę.

RIRM

drukuj