PAP/EPA

Maroko: liczba ofiar śmiertelnych trzęsienia ziemi wzrosła do 2901

Do 2901 wzrosła w poniedziałek liczba ofiar śmiertelnych piątkowego trzęsienia ziemi w Maroku – poinformowała we wtorek agencja Reutera, powołując się na państwową telewizję. Poprzedni bilans mówił o 2681 zabitych. Liczba rannych drastycznie wzrosła i wynosi 5530.

Drogi do niektórych zniszczonych górskich wiosek nadal są zablokowane, a szanse na odnalezienie ocalałych pod gruzami słabną – informuje Reuters.

Wielu ocalałych z katastrofy spędziło czwartą z rzędu noc w prowizorycznych schronieniach. Mieszkańcy zdewastowanych obszarów górskich są sfrustrowani z powodu braku pomocy ze strony władz.

„O wioskach w dolinie władze zapomniały” – powiedział Reutersowi 24-letni Mehdi, który czwartą noc koczuje na drodze łączącej doliny w górach Atlas z Marrakeszem.

„Potrzebujemy jakiejkolwiek pomocy. Potrzebujemy namiotów” – dodał, krytykując działania pomocowe rządu.

„Władze koncentrują się na większych miejscowościach, a nie na odległych wioskach, które ucierpiały najbardziej” – ocenił w rozmowie z Reutersem 40-letni Hamid, który również spędził cztery noce na poboczu drogi.

„W niektórych wioskach zmarli wciąż leżą pod gruzami” – dodał.

Wielu mieszkańców wiosek od czasu trzęsienia ziemi nie ma prądu ani dostępu do sieci telefonicznej i bez żadnej pomocy musiało ratować swoich bliskich i wyciągać martwe ciała spod zawalonych domów.

Reuters informuje, że władzom marokańskim w akcji ratowniczej pomagają zespoły z Hiszpanii, Wielkiej Brytanii i Kataru. Władze Włoch, Belgi, Francji i Niemiec poinformowały, że ich oferty pomocy nie zostały jeszcze zatwierdzone. Władze Niemiec poinformowały w poniedziałek, że nie uważają tej decyzji za polityczną, ale włoski minister spraw zagranicznych Antonio Tajani powiedział we wtorek stacji radiowej RTL, że Maroko zdecydowało się przyjąć pomoc tylko od krajów, z którymi utrzymuje bliskie stosunki.

Przedstawiciele niektórych organizacji wyrazili frustrację z powodu braku możliwości udzielenia pomocy. Arnaud Fraisse z Secouristes Sans Frontieres (Ratownicy bez Granic), francuskiej organizacji pozarządowej, powiedział, że zaoferował marokańskiej ambasadzie w Paryżu dziewięcioosobowy zespół, który był gotowy do wyjazdu, ale z Rabatu nie nadeszła żadna odpowiedź.

„Teraz, cztery dni później, jest już za późno na wyjazd, ponieważ jesteśmy od tego, by działać pilnie, ratować ludzi spod gruzów, a nie wyciągać zwłoki” – powiedział Fraisse.

Do trzęsienia ziemi doszło w piątek tuż po godzinie 23.00 czasu lokalnego. Epicentrum wstrząsów o magnitudzie 6,8 znajdowało się 72 km na południowy zachód od Marrakeszu. Najbardziej dotknięta katastrofą została ludność w regionie gór Atlasu Wysokiego. Było to najbardziej śmiercionośne trzęsienie ziemi w Maroku od 1960 roku i najpotężniejsze od ponad stu lat.

PAP

 

drukuj