fot. wikipedia.org

M. Woś: Propozycja głosowania korespondencyjnego jest dobrym rozwiązaniem

Propozycja głosowania korespondencyjnego jest dobrym rozwiązaniem – ocenił w czwartek minister środowiska Michał Woś. Dodał, że ostateczne decyzje w sprawie zorganizowania wyborów 10 maja zapadną jednak w okolicach świąt Wielkiej Nocy.

Szef resortu środowiska w „Porannej rozmowie” portalu gazeta.pl zaznaczył – powołując się na słowa ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego – że rekomendacje w sprawie zorganizowania bądź przełożenia wyborów będzie można podjąć na podstawie faktów dotyczących aktualnego zagrożenia w okolicach świąt Wielkiej Nocy.

„Natomiast trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, co w takim razie jeżeli pandemia nie ustąpi od razu? Czy Andrzej Duda ma mieć przedłużoną kadencję – nie tak jak mówi premier Gowin do wiosny, tylko np. o 2-3 lata – to są tego rodzaju dylematy” – mówił szef Ministerstwa Środowiska.

Michał Woś dodał, że państwo realizuje obecnie to, do czego jest zobowiązane, a „zgodnie z prawem jest zobowiązane przygotować wybory”.

„To w okolicy świąt Wielkiej Nocy będziemy wiedzieli, czy krzywa zachorowań się wypłaszczyła, czy panujemy nad tym, co się dzieje, czy będziemy musieli utrzymywać dalej ten reżim sanitarny, w którym jesteśmy” – zaznaczył.

Zapytany o to, czy jeśli Łukasz Szumowski zarekomenduje przełożenie wyborów to decyzja ta zostanie zaakceptowana jako wiążąca dla całego obozu władz, odpowiedział: „Ufam Łukaszowi Szumowskiemu (…). Na pewno jego rekomendacje będą podstawą do jakichkolwiek innych działań, innych decyzji”.

Michał Woś był również pytany o ostatnie sondaże, według których większość Polaków uważa, że wybory powinny zostać przesunięte.

„Jeżeli będzie zagrożenie, jeżeli osoby odpowiednie uznają, że to zagrożenie jest, to w sposób oczywisty wyborów nie będzie dało się zorganizować. Natomiast jeżeli osoby odpowiedzialne, sanepid, minister zdrowia uznają, że w tych warunkach da się przeprowadzić wybory, to będzie to brane pod uwagę. Bierze się pod uwagę fakty, a nie pewnego rodzaju badania socjologiczne” – odpowiedział.

Podkreślił również, że ważna będzie możliwość skorzystania – przez wszystkich, którzy mają obawy – z głosowania korespondencyjnego.

Szef resortu środowiska był również pytany o stan zdrowia po zakażeniu na początku marca koronawirusem. Zaznaczył, że objawy zakażenia już ustąpiły, a obecnie on oraz jego żona i córka czekają na ostateczny test potwierdzający wyzdrowienie.

Podkreślił jednocześnie, że zakażenie koronawirusem nie jest „zwykłą grypą” i zaapelował o przestrzeganie nakładanych ograniczeń.

„Ja sam myślałem, że może to kolejna infekcja w początkach zarażenia, że młody organizm szybko sobie z tym poradzi, a w pierwszym tygodniu z leczenia domowego trafiłem do szpitala” – powiedział.

Dodał, że jego organizm „nabrał siły i zaczął zwalczać koronawirusa” po podłączeniu do tlenu i kroplówki.

„Ten wirus zabija. To nie jest zwykła grypa, to jest poważniejszy wirus (…) dlatego powinniśmy w sposób odpowiedzialny do tego podejść” – zaapelował.

Podziękował również lekarzom i całemu personelowi medycznemu, a także służbom sanitarnym.

„To są te osoby, które wykazują się heroiczną postawą” – powiedział.

PAP

drukuj