fot. PAP/EPA

Kubańczycy byli werbowani do rosyjskiej armii

Kubańskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wykryło siatkę szpiegowską, która werbowała Kubańczyków do rosyjskiej armii. Tymczasem jeszcze w tym miesiącu może dość do spotkania przywódców Rosji i Korei Północnej.

Coraz głośniej mówi się o spotkaniu przywódcy Korei Północnej Kim Dzong Una z rosyjskim agresorem – Władimirem Putinem. Tematem ich rozmów ma być kwestia dostaw broni Moskwie. Broni, którą używa przeciwko Ukrainie. Do spotkania najprawdopodobniej dojdzie w tym miesiącu.

Rosja tymczasem szuka sposobów na zwiększenie liczebności swojej armii. Ludzi werbuje chociażby na Kubie. Wiadomość o tym pojawiła się w lokalnym programie informacyjnym.

„Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Kuby wykryło siatkę werbującą obywateli Kuby mieszkających w Rosji, a nawet na Kubie do oddziałów podległych Moskwie na wojnę przeciwko Ukrainie” – wskazano w lokalnym programie.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Kuby wydało oświadczenie.

„Kuba nie jest stroną w wojnie na Ukrainie. Działa i będzie nadal zdecydowanie działać przeciwko osobom, które na terytorium kraju uczestniczą w jakiejkolwiek formie przemytu ludzi, najemnictwa czy rekrutacji, aby obywatele kubańscy podnosili broń przeciw jakiemukolwiek państwu” – podkreślono oświadczeniu Ministerstwa Spraw Zagranicznych Kuby.

Cała sytuacja świadczy o jednym – wskazał prof. Tadeusz Marczak z Akademii Wojsk Lądowych im. Gen. Tadeusza Kościuszki we Wrocławiu.

– To świadczy o tym, że Rosji brakuje ludzi. Stacja telewizyjna znana z imperialistycznej postawy przyznała, że w Rosji następuje odpływ ludzi i kapitału – mówił prof. Tadeusz Marczak.

Kapitału na kwotę 250 mld dolarów. Doniesienia o najemnikach wypływają kolejny raz z rzędu – zauważył prof. Krzysztof Kubiak z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.

– Mieli to być początkowo żołnierze z Syrii, mieli to być ochotnicy z irańskiej gwardii rewolucyjnej, a póki co zasadniczą większość działań dźwigają Rosjanie i kadyrowcy – zaznaczył prof. Krzysztof Kubiak.

W niezależnych rosyjskich mediach pojawiła się informacja o kolejnych, tym razem trzech dronach, które z Ukrainy zmierzały w kierunku Moskwy. Według doniesień wszystkie bezzałogowce miały zostać zestrzelone. Podobno nikt nie ucierpiał. Kijów również informuje o kolejnych atakach Rosji.

TV Trwam News

drukuj