fot. pl.wikipedia.org

Kraków: podający się za policjanta mężczyzna wyłudził kilkaset tys. zł

Policja zatrzymała 51-letniego mężczyznę, należącego do grupy, której członkowie – podając się za policjantów i prokuratora – wyłudzili kilkaset tys. zł – poinformowała krakowska prokuratura.

Do oszustw doszło w połowie stycznia, kiedy to Piotr N., razem z dwiema innymi osobami przyjechał do Krakowa, gdzie miał uczestniczyć w odbiorze pieniędzy. Środki przekazywać miały mu osoby przekonane, że współpracują z organami ścigania.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie Janusz Hnatko wyjaśnił, że rola Piotra N. polegała na bezpośrednim kontakcie i odebraniu od tych osób pieniędzy, a następnie przekazaniu ich swoim wspólnikom. Wskazywał, że Piotr N. po każdym wyjeździe miał otrzymywać wynagrodzenie, wypłacane przez organizatora akcji.

Wspólnicy pozostawali w kontakcie telefonicznym zarówno z pokrzywdzonymi, jak i z Piotrem N. Mężczyzna był przez nich instruowany odnośnie tego, gdzie ma się udać i od kogo odebrać pieniądze.

„Miał się też podawać się za policjanta, żeby uwiarygodnić wersję i wzbudzić zaufanie pokrzywdzonych” – podał prok. Janusz Hnatko.

Pozyskane w ten sposób pieniądze Piotr N. przekazywał wspólnikom. Rzecznik wyjaśnił, że „w tym samym czasie oszukiwani byli różni ludzie, żeby zwiększyć prawdopodobieństwo udanej akcji przestępczej”.

W pierwszym oszustwie uczestniczyła m.in. kobieta, która zadzwoniła do poszkodowanego i – podając się za funkcjonariuszkę Centralnego Biura Śledczego Policji – dokonała fikcyjnej weryfikacji swojej tożsamości. Następnie do oszukiwanego zadzwonił podający się za prokuratora mężczyzna.

„Poinformował pokrzywdzonego, że jego pieniądze są zagrożone i znajdują się w kręgu zainteresowania hakerów. Pokrzywdzony pod wpływem rozmowy z oszustem zdecydował się na współpracę” – wskazał prok. Janusz Hnatko.

Zgodnie z przekazaną instrukcją pokrzywdzony udał się do placówki banku, gdzie wypłacił prawie 40 tys. zł. Następnie spotkał się z Piotrem N., któremu przekazał pieniądze. Później doszło jeszcze do dwóch kolejnych spotkań i przekazania w sumie kolejnych 60 tys. zł.

„Tego samego dnia oszuści po raz kolejny skontaktowali się z pokrzywdzonym i poinformowali go, że nie dostanie dzisiaj swoich pieniędzy” – tłumaczył prok. Janusz Hnatko. Jak wyjaśnił rzecznik, wówczas mężczyzna udał się na policję i złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.

Niemal w tym samym czasie doszło do kolejnego oszustwa, opartego o ten sam mechanizm. Do pokrzywdzonej zadzwoniła podająca się za funkcjonariuszkę CBŚP kobieta, a następnie domniemany prokurator. Doszło do wypłacenia 50 tys. zł i przekazania ich rzekomemu policjantowi, za którego podawał się z kolei Piotr N. Następnie pokrzywdzona przekazała mu kolejne 170 tys. zł, a także inne sumy.

Po wszystkim kobieta usłyszała od „prokuratora”, że za pośrednictwem poczty internetowej otrzyma zaświadczenie. Nabrała jednak podejrzeń i złożyła zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa na policji.

Oszuści nie zaprzestali jednak z nią kontaktu. Wykorzystując sytuację, policja zatrzymała N., który był przekonany, że i tym razem spotka się z kobietą i otrzyma od niej kolejne kilkaset tysięcy zł.

Piotr N., który, jak wskazał rzecznik prokuratury, oszukał dwie osoby i próbował oszukać jedną z nich po raz kolejny, przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu.

Do odrębnego postępowania wyłączone zostały materiały w sprawie innych, nieustalonych jeszcze sprawców tych oszustw. Za te czyny grozi kara do dziesięciu lat pozbawienia wolności.

PAP

drukuj