fot. PAP/Marcin Obara

Komisja śledcza ds. wyborów korespondencyjnych złoży do prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia 25 przestępstw

Sejmowa komisja śledcza do spraw wyborów korespondencyjnych złoży do prokuratury 10 zawiadomień o możliwości popełnienia 25 przestępstw przez 19 osób. W piątek w Sejmie rządząca koalicja zaprezentowała jej sprawozdanie. Według Prawa i Sprawiedliwości to sama komisja popełniła przestępstwo.

Przewodnicząca komisji śledczej ds. wyborów korespondencyjnych, Magdalena Filiks, przekonywała w Sejmie, że rząd PiS-u dążył do organizacji wyborów prezydenckich, aby doprowadzić do reelekcji prezydenta Andrzeja Dudy.

– Po raz pierwszy w historii bowiem próbowano dokonać tak daleko idącej ingerencji w proces wyborczy – przekonywała Magdalena Filiks.

Przedstawiciele koalicji rządzącej w komisji wyliczali kolejne zarzuty wobec poprzedniej władzy.

– Prezes Rady Ministrów, Mateusz Morawiecki, powołał się na organ odpowiedzialny za zorganizowanie wyborów prezydenckich i wydawał polecenia. (…) Uprawnienia przekazano ministrowi aktywów państwowych, odbierając część uprawnień Państwowej Komisji Wyborczej – mówiła Anita Kucharska-Dziedzic z komisji śledczej ds. wyborów korespondencyjnych.

 
Komisja pracowała od grudnia ubiegłego roku do 10 października 2024 roku. W tym czasie przeprowadzono 28 posiedzeń i przesłuchano 31 osób, m.in. Mateusza Morawieckiego. Były premier przypomniał wyrok Trybunału Konstytucyjnego, zgodnie z którym mógł organizować w 2020 roku wybory prezydenckie w formie korespondencyjnej.

– Podpisałem to w oparciu o ustawę COVID-ową. Dawała mi ona taką delegację – zaznaczył poseł Mateusz Morawiecki.

Przed komisją stanął Jarosław Kaczyński, choć formalnie nie podejmował decyzji.

– Komisja nie uznaje Trybunału Konstytucyjnego, no to jest takie pytanie, dlaczego ja mam uznawać komisję? – pytał wówczas Jarosław Kaczyński.

Ostatecznie komisja złoży 10 zawiadomień do prokuratury o możliwości popełnienia 25 przestępstw przez 19 osób, m.in. byłego premiera – Mateusza Morawieckiego, prezesa Prawa i Sprawiedliwości – Jarosława Kaczyńskiego, a także byłą marszałek Sejmu – Elżbietę Witek. Rządzących nie interesuje fakt, że PiS miało konstytucyjny obowiązek organizacji wyborów – zaznaczył poseł Michał Wójcik z Prawa i Sprawiedliwości.

– Jakby te wybory się nie odbyły, to dzisiaj byśmy odpowiadali przed Trybunałem Stanu. Z takim przeciwnikami politycznymi mamy do czynienia – powiedział Michał Wójcik.

Według zasiadającego w komisji śledczej Przemysława Czarnka z PiS-u to komisja popełniła przestępstwo.

– Jeżeli ktoś zawiadamia prokuraturę w sprawie, w której jest powszechnie wiadomo, że do przestępstwa nie doszło, sam przestępstwo popełnia. Ta komisja śledcza w swojej większości popełniła przestępstwo. (…) W listopadzie ubiegłego roku sąd potwierdził ustalenia prokuratury, że do żadnych przestępstw nie doszło – wskazał poseł Przemysław Czarnek.

Jest bardzo prawdopodobne, że wnioski komisji śledczej zostaną zrealizowane przez prokuraturę Adama Bodnara. Następnie akty oskarżenia trafią do sądów, gdzie decyzje mogą podejmować sędziowie związani choćby z „Iustitią”. Członkowie poprzedniego rządu muszą się liczyć z tym, że będą skazani. Ale posłowie PiS-u nie przyjmują tego do wiadomości.

– Jeżeli to będzie jeden z tych sędziów, którzy kiedyś chodzili i palili świeczki, byli ewidentnie zaangażowani politycznie, to mogą wydać wyrok polityczny, ale w innych przypadkach widzimy, że odwołania są skuteczne – powiedział poseł Kazimierz Smoliński z PiS.

Ewentualne wyroki skazujące mogą oznaczać dla polityków Prawa i Sprawiedliwości koniec kariery politycznej, bo osoba skazana nie może ubiegać się o mandat posła – zauważył politolog Piotr Siekański.

– Jeśli wszystkie negatywne przesłanki dla wtedy rządzących się spełnią, wtedy rzeczywiście zostanie zamknięta droga kandydowania do Sejmu czy Senatu, ponieważ w tej materii konstytucja jest dosyć jasna – podkreślił Piotr Siekański.

Akty oskarżenia prokuratorów Bodnara i wyroki sędziów z „Iustitii” to narzędzia obecnej władzy w realizacji polityki zemsty na poprzednikach. Narzędzia systematycznie stosowane.

TV Trwam News

drukuj