fot. pixabay.com

Rząd D. Tuska uwolnił oficera GRU w ramiach wymiany więźniów między Wschodem a Zachodem, nie uzyskując w zamian wolności dla żadnego z polskich obywateli

Doszło do wymiany więźniów między Rosją a Zachodem. Łącznie uwolniono 26 osób. Rząd Prawa i Sprawiedliwości zabiegał o to, aby uwolnienie m.in. Andrzeja Poczobuta było częścią czwartkowego wydarzenia. Niestety, międzynarodową wymianą nie zostali objęci polityczni więźniowie na Białorusi. Co więcej, z polskiego aresztu do Rosji trafił za to oficer GRU i nie uwolniono przy tym żadnego Polaka.

https://youtu.be/wcFajlPcI2Q

Była to największa wymiana więźniów między Wschodem a Zachodem od czasu zimnej wojny. Operację koordynowała Turcja.

– Nie byłaby możliwa bez naszych sojuszników: Niemiec, Polski, Słowenii, Norwegii i Turcji. Stanęli po naszej stronie i podjęli odważne decyzje, aby Amerykanie mogli wrócić do domu – mówił prezydent Stanów Zjednoczonych, Joe Biden.

Amerykański przywódca jeszcze w czwartek dzwonił do prezydenta Andrzeja Dudy. Dziękował mu za zaangażowanie.

– Trzeba to traktować szerzej jako zgodę i docenienie roli Polski w tych działaniach sojuszniczych, które były bardzo skomplikowane – zaznaczył doradca prezydenta, Stanisław Żaryn.

Polska wydała stronie rosyjskiej jedną osobę – przekazał Jacek Dobrzyński, rzecznik Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

– Aresztowanego w Polsce w 2022 roku Pawła Rubcowa, oficera GRU, realizującego zadania wywiadowcze na terenie Europy i oczekującego na proces karny – poinformował Jacek Dobrzyński.

 

Agent posługiwał się hiszpańskim nazwiskiem Pablo Gonzalez. Jako dziennikarz pracował dla zachodnich mediów. Zdawał relacje m.in. dla hiszpańskojęzycznej France 24. Nawiązał także kontakty w Polsce.

Był związany z różnymi środowiskami – przypomniał europoseł Mariusz Kamiński, były szef MSWiA.

– Bardzo walczył o prawa LGBT w naszym kraju, zresztą nie tylko w naszym kraju. Też podnosił w swoich korespondencjach z Ukrainy, że właśnie mniejszości seksualne są tam prześladowane – zwrócił uwagę europoseł Mariusz Kamiński.

Stąd jego spotkania i wywiady z lewicowym aktywistą Bartem Staszewskim, który po zatrzymaniu Pablo Rubcowa stanął w jego obronie.

„Hiszpańskie Amnesty bije na alarm, jeśli chodzi o wydłużający się areszt zatrzymanego w Polsce pod zarzutem szpiegostwa dziennikarza Pablo Gonzaleza. Czy ABW obroni zarzuty o bycie agentem GRU, czy będzie to wielka kompromitacja polskich służb i gigantyczne odszkodowanie?” – pisał Bart Staszewski na platformie X.

Z zatrzymania przez ABW Pabla Rubcowa kpiła „Gazeta Wyborcza”.

„Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego chwali się, że w Przemyślu złapała groźnego agenta Kremla. Wiele wskazuje na to, że sprawa może się skończyć kolejną kompromitacją polskich służb” – to cytat z jednego z artykułów „Gazety Wyborczej”.

Powinni się wstydzić swojej postawy, że bronili agenta GRU – zaznaczył Mariusz Kamiński.

– W jego obronie stawało szereg postaci ówczesnej opozycji i ludzi związanych z opozycyjnymi wobec rządu PiS mediami, sugerując, że to jest zemsta za artykuły tego rzekomego dziennikarza – powiedział b. szef MSWiA.

Sprawa rosyjskiego szpiega, agenta GRU, była także poruszana przez Komisję Europejską. Jak wskazał poseł Sebastian Kaleta, jego sprawa była jedną z podstaw do zarzucania Polsce naruszania zasad praworządności w corocznych raportach.

 

 

Sprawa Pabla Rubcowa ma też drugie tło. Amerykanie zwrócili się o włączenie go w wymianę więźniów już półtora roku temu. Odpowiedź polskiej strony była jednoznaczna – podkreślił ówczesny zastępca szefa służb specjalnych, a teraz doradca prezydenta, Stanisław Żaryn.

– Chcemy walczyć o dwie osoby – Andrzeja Poczobuta i drugiego człowieka, który posiada Kartę Polaka, a jest Rosjaninem, który w tej chwili został skazany za współpracę z polskimi służbami specjalnymi – wyjaśnił Stanisław Żaryn.

Białoruski opozycjonista, działacz polskiej mniejszości, Andrzej Poczobut, został aresztowany w 2021 roku przez reżim w Mińsku, a w 2023 roku skazany na 8 lat więzienia o zaostrzonym rygorze. Okazuję się, iż obecny rząd wycofał się z walki o jego wolność przy czwartkowej wymianie więźniów. Politycy władzy nie mają sobie nic do zarzucenia.

– Powinniśmy zrobić wszystko, aby Andrzej Poczobut, który jest heroiczną postacią, wrócił do swojej rodziny, ale nie chce mówić, że to za tego szpiega czy za innego szpiega – mówił europoseł Marcin Kierwiński z Koalicji Obywatelskiej.

Najlepsza okazja przeszła jednak obok nosa. Opozycja skrytykowała rządzących.

– Rząd „Koalicji 13 grudnia” nie dba o polskie sprawy. Mogę tak to skwitować, bo gdyby dbał o polskie sprawy, to Andrzej Poczobut byłby na wolności – podkreślił poseł Mariusz Błaszczak, przewodniczący KP PiS.

Rodzi się pytanie czy Polska ma dziś obawy przed stawianiem Rosji i Białorusi swoich warunków? Dzieje się to w momencie, kiedy po zmianie władzy wróciły do służb osoby, które odpowiadały za reset w relacjach z Moskwą w czasie rządów PO-PSL. Zastępcą szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego jest płk Krzysztof Dusza, który w latach 2010-2014 inicjował współpracę wojskowego kontrwywiadu z rosyjskim FSB.

– To od razu tworzy pewną słabość nie tylko intelektualną, ale taką wolitywną, czyli na poziomie siły woli, znaczenia w tych relacjach, takiej podmiotowości – wskazał prof. Mieczysław Ryba, politolog.

Ponadto do pracy w Ministerstwie Spraw Zagranicznych przywracani są absolwenci Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych – kuźni kadr sowieckiej dyplomacji, a w zasadzie szpiegów, których za rządów PiS wyrzucono z resortu.

– Gdyby oni byli ze szkoły PiS-owskiej, to postrzegano by ich za wrogów. Jak oni są po szkole GRU, no to wrogami nie są – zwrócił uwagę prof. Mieczysław Ryba.

Do tego – jak podały media – Ministerstwo Obrony Narodowej podpisało porozumienie o współpracy z Klubem Generałów i Admirałów RP, grupą, w której szeregach był przed laty członek Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego czy osoba odpowiadająca w PRL za wojskową prokuraturę. Dziś już ich w klubie nie ma, ale grupa byłych mundurowych chętnie nawiązuje do spuścizny Wojciecha Jaruzelskiego.

Poza Polską w operację zaangażowane były takie państwa Zachodu, jak Niemcy, Słowenia i Norwegia. Łącznie uwolniono 26 osób. Dziesięć powróciło do Rosji z państw NATO. Władimir Putin osobiście przywitał ich na lotnisku. Zapowiedział, że otrzymają nagrody państwowe.

– Chciałbym podziękować wam za lojalność wobec przysięgi, wobec obowiązku i ojczyzny, która ani na chwilę o was nie zapomniała – powiedział prezydent Władimir Putin.

Kreml od wielu miesięcy walczył o uwolnienie agenta FSB, Wadima Krasikowa. Odbywał on karę dożywotniego pozbawienia wolności w Niemczech. W 2019 roku na zlecenie władz rosyjskich zamordował czeczeńsko-gruzińskiego dysydenta. Kanclerz Niemiec, Olaf Scholz, został skrytykowany przez niemiecką prasę za decyzję o jego uwolnieniu. Minister spraw zagranicznych Niemiec tłumaczyła, że był to potrzebny kompromis.

– To była bardzo trudna decyzja. Z naszego punktu widzenia ważniejsze były wolność i życie więźniów uwięzionych w Rosji i na Białorusi – wskazała minister spraw wewnętrznych Niemiec, Nancy Faeser.

Rosja i Białoruś uwolniły 16 więźniów politycznych. 13 z nich powróciło do Niemiec, a trzech do Stanów Zjednoczonych. W gronie uwolnionych osób był m.in. Niemiec Rico Krieger skazany przez A. Łukaszenkę na karę śmierci pod zarzutem rzekomego terroryzmu. Zwolniony został też amerykański dziennikarz gazety „Wall Street Journal”, Evan Gershkovich. Został skazany w Rosji na 16 lat więzienia za rzekome szpiegostwo. Wśród uwolnionych z Rosji znaleźli się też dziennikarka Radia Wolna Europa, Ałsa Kurmaszewa, a także były amerykański żołnierz, Paul Whelan.

– Nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć moją rodzinę i po prostu dojść do siebie po ponad pięciu latach ze względu absolutnej bzdury ze strony rosyjskiego rządu – mówił Paul Whelan.

Administracja prezydenta Joe Bidena przekazała, że Stany Zjednoczone nie złagodziły żadnych sankcji wobec Rosji, by wymiana doszła do skutku.

Wydarzenie niesie za sobą pozytywne i negatywne skutki – wskazał analityk, Timothy Fryce.

– Trzeba się martwić, że wymiana więźniów politycznych na przestępców zachęci nie tylko Rosję, ale także inne państwa, do brania niewinnych cudzoziemców jako zakładników i wykorzystywania ich jako karty przetargowej – wskazał Timothy Fryce.

Międzynarodową wymianą nie zostali objęci polityczni więźniowie przetrzymywani za kratami w Białorusi. To ponad 1400 osób. Są w wśród nich Polacy.

TV Trwam News/radiomaryja.pl

drukuj