PAP/Krzysztof Świderski

Komendant PSP: nie ma nikogo w budynku w Kędzierzynie-Koźlu, gdzie w czwartek doszło do eksplozji

W gruzowisku domu, gdzie w czwartek wieczorem doszło do eksplozji gazu, nie ma zasypanych ludzi – powiedział na piątkowej konferencji prasowej w Kędzierzynie-Koźlu komendant główny Państwowej Straży Pożarnej Leszek Suski.

Do wybuchu doszło na drugim piętrze kamienicy w Kędzierzynie-Koźlu w czwartek po godzinie dziewiętnastej. Jako pierwsi na ratunek ruszyli dwaj przypadkowi mężczyźni, którzy wyprowadzili z płonącego budynku 80-letnią kobietę i wskazali przybyłym strażakom miejsce, gdzie leżał ciężko ranny 40 latek, którego przewieziono do szpitala specjalistycznego w Siemianowicach Śląskich. Kobietę, po przebadaniu w pobliskim szpitalu, zabrała do siebie jej rodzina.

Do gaszenia płonącego domu i poszukiwań dwóch osób, które według świadków miały znajdować się nadal w budynku, zaangażowano ponad stu strażaków. Na miejsce ściągnięto specjalistyczne jednostki ratownicze z Brzegu i Jastrzębia Zdroju. O trzeciej nad ranem udało się ugasić ogień drewnianej konstrukcji budynku. W wyniku działania ognia i wody zarwały się dwa stropy. Ze względu na groźbę zawalenia konstrukcji budynku, przed wejściem na teren gruzowiska ekip poszukiwawczych, konieczne okazało się podstemplowanie ocalałych ścian i sufitów belkami.

„Konstrukcja dachu tego domu była drewniana, podobnie jak stropów, które były wypełnione gliną i pokryte trzciną. Ogień i woda dokonały ogromnych zniszczeń. Z domu tak naprawdę została skorupa. W środku jest jedno wielkie gruzowisko” – opowiadał jeden z uczestników akcji.

Chociaż specjalnie przeszkolone do poszukiwań ludzi psy nie wskazały ich obecności w gruzowisku, strażacy nie przerwali akcji poszukiwawczej. W obawie o stabilność konstrukcji, do usuwania gruzu nie używano ciężkiego sprzętu.

„Przypuszczamy, że nikogo tam nie ma, ale dopóki nie zobaczymy podłogi, nie przerwiemy akcji” – powiedział dziennikarzowi PAP jeden z ratowników.

Oprócz gapiów, którzy obserwowali akcje ratowników, z pomocą ruszyli lokalni przedsiębiorcy. W działającym obok miejsca katastrofy sklepiku ratownikom wydawano za darmo napoje i przekąski.

Przed godziną piętnastą działania ratownicze zostały zakończone.

„Nie ma nikogo w tym budynku, gdzie w czwartek wieczorem doszło do eksplozji gazu. Sprawdziliśmy gruzowisko, pod gruzami nie ma zasypanych ludzi” – powiedział na konferencji prasowej komendant główny PSP Leszek Suski.

Jak poinformował media komendant PSP, w działaniach na miejscu eksplozji w Kędzierzynie-Koźlu brało udział do końca akcji ratowniczej 63 strażaków.

„To są bohaterowie tej akcji. Wiem, że są znakomicie wyszkoleni i są pełni poświęcenia” – zaznaczył Marek Suski.

„Jestem dumny, że mam możliwość dowodzenia takimi strażakami” – dodał.

Obecny na miejscu wojewoda opolski Adrian Czubak wskazał na wyjątkowe zaangażowanie cywili, którzy nie bacząc na własne bezpieczeństwo, natychmiast ruszyli na pomoc potrzebującym i udzielili ważnych wskazówek ratownikom. Jak powiedział, kolejnym etapem działania władz będzie określenie przez specjalistów nadzoru budowlanego stanu technicznego liczącego około stu lat budynku.

Władze Kędzierzyna-Koźla zadeklarowały pomoc osobom poszkodowanym w wybuchu w uzyskaniu nowego mieszkania. Jak powiedział PAP rzecznik opolskiej prokuratury Stanisław Bar, zostanie wszczęte śledztwo w sprawie sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach. W tej chwili za najbardziej prawdopodobną przyczynę wybuchu i pożaru przyjęto eksplozję gazu, jednak ostateczną opinię wydadzą biegli po zbadaniu wszystkich śladów.

 

PAP/RIRM

drukuj