Kolejne miasta chcą usunąć sowieckie monumenty

Władze Pieniężna walczą z monumentem upamiętniającym sowieckiego generała odpowiedzialnego, m.in. za zamordowanie tysięcy żołnierzy wileńskiej Armii Krajowej. Swoją walkę zaczyna również Szczecin i Rzeszów. Mimo upływu lat podobne pomniki stoją w wielu miejscach w Polsce.

Braniewo – miejscowość w warmińsko-mazurskiem, 10 km od granicy z obwodem kaliningradzkim. Na tamtejszym największym w Polsce cmentarzu Armii Czerwonej spoczywają m.in. żołnierze 3 Frontu Białoruskiego. To ta formacja już po zakończeniu działań wojennych w lipcu 1945 roku brała udział w obławie augustowskiej. Tu 4 maja będzie celebrowany sowiecki „dzień zwycięstwa”. Obchody od kilku lat organizuje starostwo w Braniewie.

– W tym roku przewiduje się również przyjazd motocyklistów, zapowiada się około 350 rosyjskich motocyklistów. Gubernator jest także motocyklistą i na motocyklu przyjeżdża – mówi Jerzy Maziar, wiceburmistrz Braniewa.

Gubernator obwodu kaliningradzkiego Nikołaj Cukanow od lat jest główną postacią obchodów. Obok niego marszałek i wojewoda województwa warmińsko-mazurskiego. W tym roku motocykliści zamierzają odwiedzić również obelisk gen. Iwana Czerniachowskiego w Pieniężnie.

– Ten człowiek nie zasługuje na to, żeby tu stać, żeby nowe pokolenia go czciły i odwiedzały – powiedział Krzysztof Łapiński, radny gminy Pieniężno.

To on zaprosił na spotkanie, a następnie podstępnie aresztował komendanta Okręgu Wileńskiego AK ppłk. Aleksandra Krzyżanowskiego „Wilka”. W następstwie rozpoczęła się akcja likwidacji wileńskich oddziałów AK, tysiące żołnierzy zostało zamordowanych lub zesłanych, dlatego mieszkańcy Pieniężna walczą o usunięcie pomnika.

– Pewne sprawy historii trzeba zacząć prostować i przeniesienie tego pomnika byłoby jak najbardziej wskazane – akcentuje Bogdan Danieluk mieszkaniec Pieniężna.

Tym bardziej, że to tylko pomnik, sowiecki generał jest pochowany w Moskwie. Wcześniej jego grobu w centrum Wilna pozbyli się Litwini. Władze Pieniężna podjęli już pierwsze kroki by usunąć pomnik.

– Rada naszej gminy podjęła uchwałę wyrażającą wolę usunięcia tego pomnika z naszej przestrzeni publicznej – informuje Kazimierz Kiejdo burmistrz Pieniężna.

Władze Pieniężna zgodnie z procedurą przekazały uchwałę Radzie Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, a ta wystąpiła w tej sprawie do strony rosyjskiej. W międzyczasie Rosjanie bez wymaganej zgody odnowili obelisk. Można odnieść wrażenie, że ta samowola to próba ingerowania Rosjan w wewnętrzne sprawy lokalnej społeczności. Kwestie prawne reguluje dwustronna umowa z 1994 roku.

– Mówiła ona w intencji o upamiętnianiu i ochronie, poszanowaniu tych wszystkich miejsc, które dyktatura sowiecka chciała ukryć – wspomina prof. Jan Żaryn, historyk.

Chodziło o miejsca kaźni Polaków na wschodzie – w Katyniu, Miednoje, podkijowskiej Bykowni, Charkowie czy dziesiątkach innych. Również strona polska zobowiązała się do ochrony grobów i miejsc pamięci ofiar wojen i represji. Problem w tym, że najwidoczniej Rosjanie uznali, że ochroną poza miejscami pochówku objęte są również tzw. pomniki wdzięczności, braterstwa broni czy te poświęcone konkretnym osobom.

– Pomniki to zdecydowanie inna sprawa, były one stawiane w okresie komunizmu bez należytego przebadania pod względem historycznym: czyli komu ten pomnik stawiamy i dlaczego są to często pomniki osób, które w Polsce na takie miejsce nie zasłużyły? – zaznacza dr Hubert Kotarski, socjolog Uniwersytet Rzeszowski.

Po roku 1989 wiele z nich pozostało na ulicach polskich miast, ich mieszkańcy nieraz nie zdają już sobie sprawy z tego kogo upamiętniają. To również efekt bardzo niskiego poziomu edukacji historycznej.

– Jeżeli mówimy dziś o niepodległej Rzeczypospolitej Polskiej i zostawiamy tego typu symbole, to znaczy, że nie do końca cenimy sobie wolność, bo symbole bardzo dużo mówią w sensie zewnętrznym i wewnętrznym – zaznacza prof. Mieczysław Ryba, historyk.

W całej Polsce jest nadal około 300 monumentów upamiętniających sowieckich zbrodniarzy. Swoją walkę rozpoczyna Rzeszów.

– Takie symbole powinny zniknąć, a przede wszystkim nie powinniśmy mówić, że to są symbole miasta – tłumaczy Waldemar Szumny, wiceprzewodniczący Rady Miasta Rzeszowa.

Walkę wytoczył również Szczecin. W Warszawie cały czas otwarta pozostaje kwestia powrotu na plac Wileński pomnika tzw. Czterech śpiących. Władze stolicy chcą przywrócenia monumentu w miejscu, gdzie po wojnie mieściły się siedziby wszystkich instytucji sowieckiego aparatu represji. Trudno zrozumieć dlaczego wciąż każe nam się czcić zbrodniczy system.

TV Trwam News/RIRM

drukuj