KGP ws. gróźb wysyłanych do posłów: Sprawdzenie IP doprowadziło pod konkretny adres, a nie do konkretnego dziennikarza
Sprawdzenie IP doprowadziło pod konkretny adres, a nie do konkretnego dziennikarza – poinformowała w sobotę Komenda Głowna Policji w odpowiedzi na informacje „Gazety Wyborczej” o odebraniu jej dziennikarzowi m.in. służbowego laptopa.
„Gazeta Wyborcza” poinformowała, że w sobotę przed godz. 10 do mieszkania jej dziennikarza Piotra Bakselerowicza weszli policjanci zielonogórskiej komendy.
„Zażądali wydania służbowego laptopa, na którym są materiały objęte tajemnicą dziennikarską. Polecenie wydała warszawska policja. Funkcjonariusze przymusowo odebrali laptopy i telefon dziennikarza” – podała „GW”.
Niestety w ostatnich latach zwiększa się liczba gróźb pozbawienia życia polityków. Pierwsze kroki ze strony policji polegają na ustaleniu IP komputera. Nie inaczej było w Tym przypadku.
— Policja Warszawa (@Policja_KSP) October 2, 2021
W odpowiedzi na wpis „GW” na Twitterze Komenda Głowna Policji poinformowała, że policjanci sprawdzając zgłoszenie posłów dotyczące gróźb wysyłanych pod ich adresem trafili pod konkretny adres, „a nie do konkretnego dziennikarza”.
„Groźby zawierające obraźliwe wpisy wysyłano e-mailem do polskich posłów. Pokrzywdzeni sami zgłosili ten fakt, sprawdzenie IP doprowadziło pod konkretny adres, a nie do konkretnego dziennikarza. Dopiero pod tym adresem okazało się, że przebywa tam mało znany, lokalny dziennikarz” – napisała na Twitetrze Komenda Głowna Policji.
https://twitter.com/PolskaPolicja/status/1444323229020172292
PAP



