Jedyny reaktor jądrowy w Polsce wstrzymał prace, bo nie dostarczono dokumentacji potrzebnej do wydania zezwolenia na dalszą eksploatację
Politycy Prawa i Sprawiedliwości wyrazili zaniepokojenie wstrzymaniem prac jedynego reaktora jądrowego w Polsce. Poseł Waldemar Andzel ostrzegł, że może to zagrozić życiu tysięcy pacjentów, w tym osób chorych na nowotwory.
Reaktor „Maria” znajdujący się w Narodowym Centrum Badań Jądrowych w Otwocku-Świerku jest wykorzystywany m.in. do wytwarzania radioizotopów.
Preparaty wytwarzane w centrum trafiają do polskich, ale i zagranicznych placówek medycznych. We wtorek reaktor przestał działać.
O skutkach, jakie niesie za sobą wstrzymanie prac reaktora badawczego, mówił w Sejmie w ramach oświadczeń poselskich Waldemar Andzel.
– Zagrożone jest życie tysięcy pacjentów onkologicznych, którzy potrzebują radioaktywnych izotopów do diagnostyki i leczenia. Zagrożony jest łańcuch izotopów medycznych. Kto odpowiada za życie tych ludzi? Kto odpowiada za to, że spartaczono pozyskanie licencji na funkcjonowanie reaktora? Kogo obchodzi, że reaktor „Maria” odpowiada za 10 procent światowej produkcji kluczowego izotopu? Za całą tę nieudolność odpowiada uśmiechnięta koalicja rządząca na czele z premierem Donaldem Tuskiem – wskazywał poseł Waldemar Andzel.
Szef departamentu energetyki jądrowej Ministerstwa Przemysłu, Paweł Gajda, powiedział, że jest szansa, iż reaktor „Maria” wznowi działalność do 10 maja tego roku.
Na antenie TVN24 przekazał, że trwają prace nad uzupełnieniem dokumentacji potrzebnej do wydania zezwolenia na eksploatację reaktora.
Taką licencję należy odnawiać co 10 lat. Uprawnionym podmiotem do wydawania decyzji jest Państwowa Agencja Atomistyki.
Reaktor w Świerku został uruchomiony w latach 70-tych ubiegłego wieku. Modernizacja ma pozwolić na jego funkcjonowanie nawet do 2050 roku. Prowadzone są rozmowy nad budową następcy reaktora.
RIRM



