fot. flickr.com

Japonia: nie będziemy tolerować prowokacji ze strony KRLD

Japoński rząd ostrzegł w czwartek, że nie będzie nigdy tolerował prowokacji ze strony Korei Płn. To reakcja na informacje reżimu w Pjongjangu o tym, że do połowy sierpnia zakończą się przygotowania do wystrzelenia rakiet w kierunku amerykańskiej wyspy Guam.

„Działania Korei Północnej są widomą prowokacją – podkreślił rzecznik rządu w Tokio Yoshihide Suga. – Nigdy nie będziemy mogli tego tolerować”.

„Stanowczo wzywamy Koreę Północną, by potraktowała poważnie powtarzane ostrzeżenia wspólnoty międzynarodowej, by podporządkowała się rezolucjom ONZ i by powstrzymała się od dalszych prowokacji” – powiedział rzecznik.

Poparł on ponadto retorykę amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa, który ostrzegł we wtorek, że jeśli Korea Północna nie przestanie grozić Stanom Zjednoczonym, spotka ją „ogień i gniew, jakich świat jeszcze nie widział”. Między Waszyngtonem a Pjongjangiem doszło w ostatnich dniach do eskalacji napięcia po ostrych wypowiedziach obu stron.

„Utrzymanie siły odstraszania nuklearnego przez Stany Zjednoczone jest ważne w kontekście bardzo niepokojącej sytuacji bezpieczeństwa w regionie (…). Prezydent Trump powiedział, że wszystkie opcje są na stole i rząd wita z zadowoleniem tę politykę” – ocenił Suga.

Rzecznik rządu podkreślił bliskie konsultacje prowadzone przez Japonię i USA. Przypomniał, że 17 sierpnia w Waszyngtonie odbędą się japońsko-amerykańskie spotkania na szczeblu ministrów obrony i spraw zagranicznych.

Północnokoreańska armia poinformowała w czwartek, że do połowy sierpnia zakończy przygotowania do wystrzelenia w kierunku wyspy Guam, gdzie znajduje się baza amerykańskiego lotnictwa strategicznego Anderson, czterech rakiet średniego zasięgu typu Hwasong-12, które mogłyby spaść do morza w odległości zaledwie 30-40 km od wyspy. Decyzję o odpaleniu rakiet może podjąć przywódca KRLD i zwierzchnik sił zbrojnych Kim Dzong Un.

Korea Północna otwarcie zapowiada, że dąży do wyprodukowania pocisku balistycznego z głowicą nuklearną, który będzie zdolny dosięgnąć kontynentalnego terytorium USA.

PAP/RIRM

drukuj