J. K. Ardanowski dla „Naszego Dziennika”: Brakuje pieniędzy dla rolników. Polscy rolnicy mają prawo oczekiwać od ministra rolnictwa, żeby bronił ich interesów

Może się okazać, że jeżeli nie zostaną precyzyjnie określone sposoby dostępu do funduszy unijnych i nie będą one uczciwe, to najbardziej potrzebujące pieniędzy gminy – biedne i peryferyjne – nigdy ich nie dostaną. Bo zawsze będzie jakaś gmina bardziej rozwojowa, gdzie trzeba dokończyć jakieś inwestycje i zacząć nowe. Naprawdę chcemy pomóc ministrowi rolnictwa w pozyskaniu środków dla obszarów wiejskich, ale on musi chcieć do tego doprowadzić. Polscy rolnicy mają prawo oczekiwać od ministra rolnictwa, żeby bronił ich interesów – powiedział w rozmowie z red. Rafałem Stefaniukiem z „Naszego Dziennika” Jan Krzysztof Ardanowski, przewodniczący Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie RP.

***

Ciągle otwarta pozostaje kwestia środków unijnych, które Polska ma dostać na rolnictwo. Jest szansa na porozumienie?

– Okazuje się, że analizy i kontrole, które przeprowadza Rada ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie RP, są bardzo potrzebne dla precyzyjnego określenia wsparcia niezbędnego dla rolnictwa i wsi. Podczas pierwszego posiedzenia – z upoważnienia prezydenta Andrzeja Dudy – sprawdziliśmy Plan Strategiczny dla Wspólnej Polityki Rolnej, czyli te pieniądze, które w ramach budżetu Unii Europejskiej ma otrzymać Polska na rolnictwo. Pomijając to, że program jest chaotycznie napisany, a niektóre zawarte w nim działania są niezrozumiałe, to członkowie Rady zauważyli, że pieniędzy na rolnictwo jest za mało. Trudno zakładać, że rolnicy spełnią wysokie wymagania konsumentów i lewicowych, ideologicznie nastawionych polityków Unii Europejskiej formułujących Europejski Zielony Ład, jeżeli nie będzie za co przeprowadzić inwestycji. Rada wielokrotnie apelowała o udział rolników w konsultacjach społecznych. Nie chcieliśmy, aby jakakolwiek organizacja rolnicza milczała. To jest szczególnie ważne teraz, gdy są tworzone dokumenty, od których zależy przyszłość wsi. Uwag wpłynęło ponad 3,5 tys., co wskazuje na wadliwość planu.

Rada apeluje o zwiększenie środków i jakie otrzymuje odpowiedzi?

– Zawsze słyszymy to samo: „Co prawda pieniędzy w ramach Wspólnej Polityki Rolnej jest bardzo mało, ale będą dodatkowe środki w ramach Krajowego Planu Odbudowy i polityki spójności”. Kiedy do konsultacji trafił Krajowy Plan Odbudowy, który ma zagospodarować miliardy euro z planu odbudowy po kryzysie COVID-19, to zapytaliśmy, ile środków z tej puli trafi na obszary wiejskie, a więc na poprawę warunków życia i inwestycje. To, co proponuje Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej, wygląda na kpinę. Polska z Funduszu Odbudowy dostanie 58 mld euro. W pierwszej wersji planu ministerstwo przewidziało, że rolnictwo z tych pieniędzy dostanie jedynie 900 mln euro. Tłumaczono, że to efekt tego, że niektóre programy horyzontalne będą dotyczyły obszarów wiejskich.

Co na to Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi?

– Jestem zaskoczony, że Grzegorz Puda przystał na tę propozycję. Skoro minister milczał, to zareagowała Rada ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie RP. Głośno wyraziliśmy swój sprzeciw wobec takiego traktowania rolników i mieszkańców wsi. Swoje uwagi wnosiły też organizacje rolnicze. Teraz mówi się, że pieniędzy dla rolników będzie więcej. Grzegorz Puda podczas jednego z wywiadów zadeklarował, że dojdzie do korekty planów i z Krajowego Planu Odbudowy na działania poprawiające warunki życia na wsi może być przeznaczone nawet 5 mld euro. Rzeczywiście, propozycje zaczęły wychodzić naprzeciw potrzebom wsi.

Jakie kolejne kroki podejmie Rada, aby doprowadzić do zwiększenia udziału rolnictwa w funduszach unijnych?

– W środę 21 kwietnia o godz. 13.00 – w ramach spotkania Rady – organizujemy konferencję ekspercką na temat finansowania rozwoju rolnictwa i obszarów wiejskich. Podczas niej przyjrzymy się każdemu z proponowanych działań. Nie będzie to jednak analiza opisowa – bo na papierze wszystko ładnie wygląda – tylko chcemy operować na konkretnych liczbach i sumach, tak aby zbadać, ile pieniędzy będzie przeznaczonych na dany cel. Ostatnie propozycje Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej są bez porównania lepsze. Chociaż niektóre z nich dalej uznaję za wątpliwe. Jak choćby budowa sześciu laboratoriów w instytutach naukowo-badawczych.

Jakie ma Pan do tego zastrzeżenia?

– Instytuty naukowo-badawcze podległe resortowi rolnictwa znam jak mało kto w Polsce. W końcu je nadzorowałem. Rozwiązaniem nie jest pompowanie kolejnych pieniędzy w ich działalność. Nie musimy przeznaczać kolejnych miliardów złotych na ich bazę naukową. One potrzebują gruntownego zreformowania i nakreślenia ich sposobu funkcjonowania na nowo. Tak aby polska nauka służyła rolnictwu. One muszą być zainteresowane prowadzeniem badań i upublicznieniem rezultatów swoich prac, a nie odbieraniem kolejnych pieniędzy. Dopóki nie będzie reformy instytutów naukowo-badawczych, to nie ma sensu przeznaczać na ich działalność dodatkowych pieniędzy. W obecnej sytuacji przeznaczanie na ich działalność dodatkowych pieniędzy to wyłącznie uspokajanie sumienia, bo rolnictwu to nie pomoże.

Wsi może grozić, że stanie się ofiarą źle podzielonych środków?

– Przeraża mnie pismo, które skierował minister finansów, funduszy i polityki regionalnej do przewodniczącego sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Czytam je, a w nim widzę kontynuację dotychczasowej zabawy – unikania konkretów. Minister pisze: „Przy tworzeniu zakresu wsparcia w ramach Krajowego Planu Odbudowy bierzemy również pod uwagę możliwości wsparcia w ramach innych źródeł ich finansowania, w tym przede wszystkim w ramach polityki spójności oraz polityki rolnej Unii Europejskiej na lata 2021-2027”. Zasadne jest więc pytanie: ile będzie tych pieniędzy? Obawiam się, że ci, którzy odpowiadają za rolnictwo, będą mówili, że środki będą, ale z Funduszu Odbudowy i polityki spójności. A ci, którzy mają odbudowywać kraj po COVID-19, będą zapewniać, że rolnicy dostaną pieniądze, ale z polityki rolnej. Sytuacja znana z „Wesela” Wyspiańskiego, gdy Czepiec pyta: „To któż moich groszy złodzij, czy Żyd jucha, cy dobrodzij!?”. Te pytania trzeba stawiać. Rozmawiałem już o tych problemach z prezydentem Andrzejem Dudą. Rada ma jego upoważnienie do tego, żeby przyjrzeć się środkom, które rząd chce przeznaczać na rolnictwo.

Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej twierdzi, że wsłuchuje się w konsultacje społeczne w sprawie Krajowego Planu Odbudowy. Już są zapowiedzi, że będzie dążyło do jak najszerszego ujęcia obszarów wiejskich i rolnictwa w planie, tak by zbliżyć się do 10 proc. alokacji.

– A w jaki sposób określono ten poziom 10 proc.? Przecież na wsi mieszka 40 proc. społeczeństwa. Dane wskazują, że warunki życia na obszarach wiejskich są gorsze niż w miastach. Aż 26 proc. wsi w Polsce jest pozbawionych transportu publicznego do najbliższego miasta. Jeszcze ok. 15 proc. wsi nie ma dostępu do wodociągów, a ludzie muszą korzystać ze studni. Nie dość, że woda, którą piją, jest marna, to jeszcze w okresach suszy jej brakuje. To dlaczego rząd uważa, że wieś powinna się cieszyć, że dostanie do 10 proc. alokacji środków? Dla nas to jedno wielkie nieporozumienie.

A jak według obecnego planu ma wyglądać podział pieniędzy, który zostanie przyznany wsi?

– To też jest dobre pytanie. Na ten problem zwracają uwagę samorządowcy z gmin wiejskich. Oni są samorządami pierwszego kontaktu, na które spada szereg obowiązków. Może się okazać, że jeżeli nie zostaną precyzyjnie określone sposoby dostępu do tych funduszy i nie będą one uczciwe, to najbardziej potrzebujące pieniędzy gminy – biedne i peryferyjne – nigdy ich nie dostaną. Bo zawsze będzie jakaś gmina bardziej rozwojowa, gdzie trzeba dokończyć jakieś inwestycje i zacząć nowe. Naprawdę chcemy pomóc ministrowi rolnictwa w pozyskaniu środków dla obszarów wiejskich, ale on musi chcieć do tego doprowadzić. Polscy rolnicy mają prawo oczekiwać od ministra rolnictwa, żeby bronił ich interesów.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk/„Nasz Dziennik”/radiomaryja.pl

drukuj