fot. pixabay.com

Holandia: protest osób pochodzenia azjatyckiego przeciw rasizmowi

Protest przeciwko rasizmowi odbył się w miniony weekend w Amsterdamie, na zachodzie Holandii. Pod hasłem „Stop nienawiści” ponad 100 osób pochodzenia azjatyckiego demonstrowało przeciw dyskryminacji, przemocy i oskarżeniom o roznoszenie koronawirusa.

O proteście na placu Museumplein napisał dziennik „De Volkskrant”.

„Jesteśmy opluwani, wyzywani, a często nawet popychani” – mówi cytowany przez gazetę Kayan Lam z Utrechtu.

„Oskarża się nas, że pandemia koronawirusa to nasza wina” – relacjonuje jego słowa dziennik.

„Kiedy mieszkałem we wsi Arkel, wyzywano mnie od brudnych Chińczyków i mówiono, bym wynosił się z Holandii” – mówi Kayan Lam.

Kevin Green, 37-letni biznesmen, opowiada historię ze szkolenia, które prowadził dla firmy transportowej.

„Podczas warsztatów wiceprezes firmy wszedł do pokoju i zapytał: <<Kto tu rządzi?>>. Grupa pracowników spojrzała na mnie i odpowiedziałem, że ja. Ten spojrzał na mnie, odwrócił się do grupy, powtórzył pytanie i podszedł do pierwszego białego mężczyzny w grupie. To było upokarzające” – opowiadał Kevin Green.

Inny cytowany rozmówca, student komunikacji z Hongkongu, nie kryje rozgoryczenia.

„Zawsze uważałem, że Holandia jest krajem otwartym i tolerancyjnym. Takie było moje pierwsze wrażenie, kiedy w zeszłym roku przyjechałem na studia do Amsterdamu” – opowiada „De Volkskrant”.

Tak było do czasu, kiedy został przewrócony na przejściu dla pieszych i oskarżony o roznoszenie koronawirusa.

Sondaże wskazują, że problem dotyczy nie tylko Azjatów. Jak wynika z badań przeprowadzonych w ubiegłym roku przez rządowe Biuro Planowania Społecznego i Kulturowego na zlecenie ministerstwa spraw społecznych i zatrudnienia, ponad jedna czwarta (27 proc.) mieszkańców Holandii doświadcza dyskryminacji.

„Konsekwencje dyskryminacji są poważne: ludzie mogą wycofać się ze społeczeństwa, stracić zaufanie do instytucji, porzucić naukę lub poszukiwanie pracy. Dlatego też do integracji społecznej jest jeszcze daleko” – głosi konkluzja badania, opublikowanego na stronie internetowej ministerstwa.

PAP

drukuj