fot. facebook.com

GIW: Negatywna ocena działań Inspekcji Weterynaryjnej ws. tygrysów jest krzywdząca

Główny Inspektorat Weterynarii odpiera zarzuty ws. braku działań i kontroli dot. przewozu przez Polskę dziesięciu tygrysów z Włoch do Rosji – podał GIW. Dodał, że negatywna ocena Inspekcji ws. tygrysów jest krzywdząca i nieuzasadniona.

Dziesięć tygrysów miało trafić z Włoch do Dagestanu w Federacji Rosyjskiej. Ciężarówka ze zwierzętami utknęła na przejściu granicznym w Koroszczynie (woj. lubelskie), bo według Białorusinów przewoźnik nie dopełnił formalności. Podczas kilkudniowego postoju na terminalu granicznym jeden z tygrysów padł. Dziewięć pozostałych w złym stanie przewieziono do ogrodów zoologicznych. Siedem osobników trafiło do Poznania, dwa do Człuchowa (Pomorskie). Według zapowiedzi dyrekcji poznańskiego zoo, zwierzęta docelowo mają zostać wysłane do Hiszpanii.

We wtorek w radiowej jedynce szef Rady Mediów Narodowych Krzysztof Czabański stwierdził, że służby weterynaryjne zawiodły ws. tygrysów.

Główny Inspektorat Weterynarii wyjaśnił, że „transport tygrysów pod kątem spełniania warunków dotyczących dobrostanu w transporcie został zakwalifikowany jako spełniający wymagania rozporządzenia 1/2005 zgodnie z poświadczeniem podpisanym przez lekarza weterynarii Włoch w dokumencie wygenerowanym w unijnym systemie TRACES” (informatyczny system kontroli i powiadamiania o przemieszczeniach zwierząt żywych i produktów pochodzenia zwierzęcego).

„Władze włoskie odpowiedzialne za wdrażanie Konwencji Waszyngtońskiej CITES (dot. zagrożonych gatunków np. zwierząt – red.) wydały dokument CITES wywozowy i na prośbę władz polskich potwierdziły jego autentyczność. Zatem opinia o braku kontroli nad warunkami transportu jest całkowicie nieuzasadniona” – podkreślono.

Jak czytamy w komunikacie, „podczas wywozowej kontroli urzędowej dobrostanu nie stwierdzono, że zwierzęta są w złej kondycji lub nie nadają się do dalszego transportu”.

Dodano, że mimo braku takiego obowiązku Inspekcja Weterynaryjna poinformowała organizatora transportu, że brak świadectwa zdrowia dla zwierząt może spowodować problemy w przekroczeniu granicy.

„Służby białoruskie zawróciły transport z powodu braku wymaganych dokumentów wwozowych na teren Białorusi oraz błędów w numerze środka transportu, co zostało potwierdzone w urzędowym dokumencie zwrotu nr 395, a nie z powodu rzekomo stwierdzonych uchybień dotyczących transportu zwierząt” – poinformowano w oświadczeniu.

Inspektorat zapewnił, że po zawróceniu transportu – działając w trybie całodobowym – zajął się organizacją doraźnej opieki nad zwierzętami oraz podjęto poszukiwania miejsca odpoczynku dla nich – w podróży były już kilka dni, a postój na granicy się przedłużał.

„Działania te podjęte niestandardowo i poza obowiązkami były wykonane przede wszystkim w trosce o dobro zwierząt oraz ze względu na bezpieczeństwo osób przebywających na terminalu. Zatem negatywna ocena działań Inspekcji Weterynaryjnej jest krzywdząca i nieuzasadniona” – zaznaczono w oświadczeniu.

Szef Rady Mediów Narodowych Krzysztof Czabański oceniając działania Inspekcji, stwierdził, że służby weterynaryjne zawiodły.

„Myślę, że te sprawy zostaną zbadane przez odpowiednie służby państwowe w tym rządowe, ponieważ (…) transport zwierząt dzikich był poza jakąkolwiek kontrolą warunków tego transportu” – zaznaczył polityk.

Mówił, że transport nie został zatrzymany przez nasze służby, a przez białoruskie. Zdaniem Czabańskiego, „to nie wystawia naszym służbom najlepszego świadectwa”. Dodał, że „później ten transport stał na naszej granicy, po naszej stronie”.

„Polskie służby weterynaryjne wyraźnie nie zdały egzaminu, a one też na punktach granicznych być powinny” – ocenił Czabański.

Według Czabańskiego, sprawa tygrysów to kolejny sygnał, że polskie służby weterynaryjne wymagają gruntownej reorganizacji.

PAP

drukuj