Gazociąg można jeszcze powstrzymać
Z Marcinem Libickim, byłym deputowanym PE, rozmawia Paweł Tunia
Czy jest jeszcze możliwe powstrzymanie budowy Gazociągu Północnego?
– W dzisiejszych czasach przynajmniej w Europie nie ma mowy o argumentach siłowych. Po to jest UE, aby konflikty w Europie były rozwiązywane metodami czysto politycznymi. W związku z tym rząd polski, Komisja Europejska, Parlament Europejski mają niezwykle silne argumenty polityczne w postaci rezolucji PE. Każda siła polityczna w Europie ma prawo powołać się na tę rezolucję wskazującą jednoznacznie na wszystkie zagrożenia płynące z tej inwestycji. Dopóki nie zostaną wykonane warunki postawione w tej rezolucji, a więc alternatywne rozwiązanie dla gazociągu, przedstawienie wiarygodnego raportu środowiskowego przez instytucję wybraną za zgodą wszystkich państw nadbałtyckich, to rząd polski i inne rządy europejskie mogą oprotestowywać każdą inwestycję, która weszłaby w stadium budowy poza Rosją i Niemcami.
Co Pan sądzi o polityce polskiego rządu wobec tej inwestycji?
– Trudno jest wygłaszać jakieś sądy, dlatego że sytuacja stanie się jasna, jeśli budowa będzie kontynuowana z pogwałceniem i prawa unijnego, i wymienionej rezolucji. Ja nie mogę powiedzieć, czy np. ambasady czy inne polskie instytucje nie podejmują działań na rzecz realizacji tej rezolucji. My tego nie wiemy. Uważam, że jest to bardzo silne narzędzie dla wszystkich politycznych, w tym także zakulisowych, działań. Ewentualnie będzie można jasno powiedzieć, że nie zostało wykonane zadanie postawione przed Polską, jeżeli inwestycja będzie realizowana na polskim morzu.
Budowa gazociągu po dnie Bałtyku to duże zagrożenie ekologiczne dla jego ekosystemu w związku z dużymi ilościami substancji chemicznych leżących na dnie morza, a będących pozostałościami po II wojnie światowej. Ale są także niebezpieczeństwa polityczne…
– Główny zarzut, który bardzo trafia do opinii publicznej, dotyczy ekologii, bo Bałtyk jest morzem niemal zamkniętym, a wymienialność jego wód to okres 31 lat. Bałtyk jest dodatkowo morzem płytkim, jego przeciętna głębokość to 50 m, i morzem ekologicznie już bardzo zniszczonym. Jest także cmentarzyskiem okrętów z czasów wojny i dużej ilości różnego rodzaju amunicji. Jednak zagrożenia budowy dotyczą także konsumentów gazu, ponieważ inwestycja pochłonęłaby gigantyczne kwoty. Nawet strona rosyjska mówi o kilkunastu miliardach dolarów, eksperci – o 17 miliardach dolarów. Ten koszt, wielokrotnie wyższy niż koszt alternatywnej nitki gazociągu jamalskiego, będzie przerzucony na konsumentów. Kolejne niebezpieczeństwo to monopolizacja rynku przez Gazprom. Jest to duże zagrożenie z czysto politycznego punktu widzenia.
Dziękuję za rozmowę.
