PAP/Tomasz Waszczuk

Firmy dotknięte obostrzeniami otrzymają pomoc – zapewnia rząd

Rząd zapewnił, że firmy dotknięte obostrzeniami otrzymają pomoc m.in. pożyczki i dotacje. Od soboty wchodzą w życie kolejne obostrzenia. Poza gastronomią i branżą fitness zamknięte będą instytucje kulturalne i galerie handlowe. Rząd nie wyklucza pełnego lockdownu.

Od soboty zaczną obowiązywać kolejne ograniczenia w prowadzeniu działalności gospodarczej. Powodem jest coraz więcej zakażeń koronawirusem. Dziś odnotowano ponad 27 tys. nowych przypadków.

– Teatry, kina, muzea, galerie, wszystkie instytucje, które świadczą usługi kulturalne, będą zamknięte. Sklepy w galeriach handlowych będą od soboty zamknięte z wyjątkiem sklepów spożywczych, aptek, drogerii i sklepów usługowych – mówił premier Mateusz Morawiecki.

Dla branż dotkniętych ograniczeniami rząd – jak zapowiada wicepremier Jarosław Gowin – przygotowuje pomoc. Uruchomione będą fundusze, które sprawdziły się wiosną.

– Pracujemy nad rozporządzeniem, które pozwoli dofinansować wynagrodzenia pracowników branż dotkniętych nowymi obostrzeniami w wysokości ok. 2000 zł. (…) Bierzemy pod uwagę możliwość umorzenia subwencji z tarczy finansowej PFR dla małych i średnich firm, które ponownie zostały objęte restrykcjami – poinformował Jarosław Gowin.

W przygotowaniu są nowe pożyczki długoterminowe na okres od 5 do 7 lat. Będą dopłaty do rat, jeśli zgodzi się na to KE. Firmy otrzymają postojowe, zwolnienia ze składek na ZUS oraz dotacje w wysokości 5 tys. zł. Nie brakuje pieniędzy na pomoc firmom – podkreślił prezes PFR Paweł Borys.

– Tarcza finansowa dla małych i średnich przedsiębiorstw to obecnie 61 mld zł, czyli mamy bufor 14 mld zł. Tarczę finansową dla dużych firm zakładamy w wysokości 10 mld zł, czyli mamy 15 mld zł buforu – wskazał Paweł Borys.

Na razie pomoc rządu sprawdza się – oznajmił prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Cezary Kaźmierczak.

– Rząd już ma jakieś doświadczenia z tego okresu i na wiosnę nam się udało. Wygląda na to, że reagujemy w miarę szybko i chyba adekwatnie – powiedział Cezary Kaźmierczak.

Jak zauważył Cezary Tomczyk z KO, pomocą dla zamkniętych branż posłowie zajmować mieli się wczoraj i dziś. Posiedzenie Sejmu przesunięto jednak o 2 tygodnie. Opozycja żąda nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu.

– Dzisiaj polscy przedsiębiorcy na masową skalę będą bankrutować, dlatego że dzisiaj nimi nie zajmuje się rząd – zaakcentował Cezary Tomczyk.

Drugie zamknięcie to dla gastronomii poważny cios. Restauracja pana Janusza Hirscha ponosi ogromne straty.

– Wiemy, że przy obostrzeniach, które są – restauratorzy, branża gastronomiczna, hotelarska nie nadrobią tego w najbliższych dwóch latach – podkreślił Janusz Hirsch.

 Zamknięte są branże rozrywkowa i fitness. O przyspieszenie pomocy dla tych obszarów zaapelowali wspólnie posłowie Koalicji Obywatelskiej, PSL, Konfederacji i Lewicy. Ich zdaniem zamknięcie klubów fitness nie miało podstaw.

– W żadnym z tych miejsc nie doszło do zakażeń koronawirusem – mówił Paweł Szramka z PSL-Kukiz’15.

Hotele otwarte będą tylko dla podróżujących służbowo. Według Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców Adama Abramowicza, zamykanie gospodarki nie jest dobrym rozwiązaniem.

– Gospodarka już się rozpędzała po pierwszej blokadzie. Teraz są zapowiadane kolejne zamknięcia. To nie jest dobra informacja dla przedsiębiorców. Najlepiej nie zamykać; funkcjonować, przygotowywać służbę zdrowia – powiedział Adam Abramowicz.

Rząd wyznaczył warunek wprowadzenia całkowitego lockdownu. Przez 7 dni liczba nowych zakażeń nie może być wyższa niż 30 tys.

– Jeśli będzie konieczny, wdrożymy za 7 do 14 dni narodową kwarantanna, ale być może uda sie tego uniknąć – mówił premier.

Lockdown oznacza ograniczenia dla następnych branż i w przemieszczaniu się. Swój sprzeciwia wyraziła „Solidarność”.

– Oczywiście najważniejsza jest ochrona życia i zdrowia, ale trzeba też – w maksymalnie możliwym zakresie – zadbać o gospodarkę. Drugiego lockdownu mogłaby nie udźwignąć – oznajmił Piotr Duda, szef NSZZ „Solidarność”.

Całkowity lockdown byłby ciosem dla budżetu – zauważył ekonomista dr Krystian Mieszkała.

– Trudno by dzisiaj mówić, co by było, gdyby państwo całą gospodarkę zamknęło. Raczej nie jest to możliwe – mówił dr Krystian Mieszkała.

Tymczasem KE prognozuje, że w tym roku PKB Polski spadnie o 3,6 proc. Jeszcze latem prognoza ta mówiła o spadku o 4,6 proc. W dobie drugiej fali pandemii prognozy mogą się nie sprawdzać – zaznaczył dr Marcin Kędzierski.

– Jeżeli będzie tak samo bolesna jak liczba zachorowań – bo widzimy, że Polska notuje dziś rekordy nie tylko w skali kraju, ale też w skali europejskiej – to również skutki gospodarcze tej drugiej fali mogą być poważniejsze – podsumował dr Marcin Kędzierski.

Według Komisji Europejskiej korzystny ma być dla nas przyszły rok, kiedy to PKB wzrośnie o 3,3 procent.

TV Trwam News

drukuj