fot. wikipedia

Egipt: 12 członków sił bezpieczeństwa zabitych na półwyspie Synaj

Dziesięciu egipskich wojskowych zginęło w czwartek, gdy pod pojazdami, którymi jechali, wybuchły bomby. Do ataku doszło podczas operacji przeciwko bojownikom działającym na półwyspie Synaj. Z kolei w walkach śmierć poniosło dwóch policjantów.

W oświadczeniu dodano, że eksplozja nastąpiła, gdy żołnierze brali udział w pościgu za „bardzo niebezpiecznymi terrorystami” w środkowej części Synaju. Podczas operacji wojsko zabiło 15 osób i zatrzymało siedmiu bojowników.

Rzecznik armii przekazał, że wojsko zarekwirowało i zniszczyło pół tony trotylu oraz przejęło dwa samochody z napędem na cztery koła wypełnione granatami ręcznymi i setkami telefonów komórkowych. Przejęto też m.in. przydrożne bomby, komputery, panele słoneczne i dokumenty.

Według MSW dwóch policjantów zginęło w walkach w pobliżu posterunku policji w mieście Al-Arisz, które jest stolicą muhafazy Synaj Północny.

Trudna walka prowadzona na półwyspie Synaj przez egipską armię z różnymi zbrojnymi oddziałami nasiliła się po wojskowym zamachu stanu, gdy w lipcu 2013 r. obalony został ówczesny prezydent, islamista Mohamed Mursi.

Na północnym Synaju mają bazy oddziały różnych zbrojnych ugrupowań antyrządowych, wśród nich egipskie odgałęzienie terrorystów z Państwa Islamskiego. Odpowiadają oni za śmierć setek żołnierzy i policjantów.

Prezydent Abd el-Fatah es-Sisi, który stał za obaleniem Mursiego, określa bojowników jako zagrożenie dla istnienia Egiptu. Państwo Islamskie kontroluje spore części Iraku i Syrii i prężnie działa w Libii, która graniczy z Egiptem.

Agencja AP przypomina, że zarówno armia, jak i bojownicy regularnie ogłaszają zwycięstwa, których nie da się zweryfikować, gdyż dziennikarze nie mają dostępu do obszarów, gdzie działają dżihadyści.

PAP/RIRM

drukuj