Echa wizyty kanclerza RFN w Waszyngtonie – Niemcy próbują wymusić na Europie zakupy w niemieckich fabrykach zbrojeniowych, a same stawiają na amerykański sprzęt
We wtorek w Białym Domu prezydent Donald Trump przyjął na rozmowę Friedricha Merza. Kanclerz Niemiec poparł działania zbrojne Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie.
Była to już trzecia taka wizyta szefa niemieckiego rządu w Waszyngtonie w ciągu roku. Rozmowy zdominował temat zaogniającego się konfliktu na Bliskim Wschodzie. Kanclerz Friedrich Merz – w przeciwieństwie do Hiszpanii i Wielkiej Brytanii – wprost poparł działania Stanów Zjednoczonych w Iranie.
– Jesteśmy jednej myśli, jeśli chodzi o pozbycie się tego okropnego reżimu w Teheranie. Wspieramy w tym Stany Zjednoczone i Izrael. Musimy też porozmawiać o tym, co się stanie „dzień po”, jeśli oni odejdą – mówił Friedrich Merz.
Temat wojny na Ukrainie poruszono na marginesie. Kanclerz RFN wezwał prezydenta Donalda Trumpa do zwiększenia presji na Rosję. Część niemieckiej prasy dobrze ocenia tę wizytę. Według „Sueddeutsche Zeitung” kanclerz F. Merz buduje stabilną relację z prezydentem USA, co w obliczu geopolitycznych wyzwań pomoże Niemcom. Prezydent Donald Trump docenił pochlebstwa, które padały w jego stronę.
– To szanowany kraj. Mam bardzo dobre relacje z Niemcami, szczególnie teraz z tym przywódcą, z nowym przywódcą. Uważam, że jest doskonałym liderem – powiedział Donald Trump.
Większość niemieckiej prasy wskazuje jednak, że kanclerz w Waszyngtonie „robił dobrą minę do złej gry” i nie reagował, gdy D. Trump albo krytykował jego poprzednik Angelę Merkel, albo groził kolejnymi cłami dla krajów UE.
Dr Paweł Wróblewski, ekspert ds. bezpieczeństwa, zwrócił uwagę na pragmatyczność F. Merza.
– Dba on wyjątkowo o interes swojego państwa i sięga po język, który jest wewnętrznie sprzeczny. Trudno być w Brukseli orędownikiem polityki spójności europejskiej, a z drugiej strony utrzymywać politykę pro-Trumpa – zaakcentował dr Paweł Wróblewski.
Niemcy odbudowują podupadłe wojsko. Modernizację Bundeswehry opierają o amerykańskie myśliwce F-35 czy system Patriot. Natomiast, poprzez UE, wymuszają na części krajów Wspólnoty wejście do programu pożyczkowego SAFE. Z funduszu najwięcej skorzystają niemieckie i francuskie zakłady zbrojeniowe. Rządzący wywierają coraz większą presję na głowie państwa, by podpisał ustawę.
– Uległ terrorowi Prawa i Sprawiedliwości, bo te środki są potrzebne, chyba już teraz widać, jak bardzo na bezpieczeństwo i na uzbrojenie – przekonywał Piotr Zgorzelski, wicemarszałek Sejmu z PSL.
Prezydent Karol Nawrocki jeszcze nie wie, co zrobi z programem SAFE, ale niemieckie zakłady zbrojeniowe już wiedzą, co zrobią, jeśli zaciągniemy pożyczkę. Koncern Rheinmetall chce wejść na polski rynek zbrojeniowy. Program SAFE w mocno ograniczonym stopniu pozwala na zakup amerykańskiego sprzętu, który jest fundamentem Wojska Polskiego.
Prof. Mieczysław Ryba zanalizował, że program SAFE wpisuje się w szerszy plan UE osłabiania relacji transatlantyckich.
– A to wszystko po to, ażeby mieć wolną rękę w tworzeniu superpaństwa europejskiego, ażeby mieć wolną rękę w podporządkowaniu sobie również Europy Środkowej – wskazał prof. Mieczysław Ryba.
O większe wpływy walczy także Francja i proponuje dołączenie pod swój parasol odstraszania nuklearnego. To alternatywa wobec amerykańskiego programu „Nuclear Sharing”. Wstępnie zgodził się na to premier Donald Tusk. Nieoficjalnie Polska ma dołączyć do francuskiego programu jądrowego w zamian za to, że Francuzi postawią w kraju drugą elektrownię atomową.
Minister klimatu, Paulina Hennig-Kloska, tego nie zdementowała.
– Nie zamierzam informować o żadnych faktach, które są przedmiotem rozmów pana premiera – odpowiedziała minister klimatu.
Francuskie pociski jądrowe przenoszą myśliwce Rafale, których nie mamy.
Mamy za to amerykańską infrastrukturę wojskową – zauważył były wiceminister obrony, Wojciech Skurkiewicz.
– Samoloty F-35 wchodzą na wyposażenie polskiego wojska. Mamy możliwość również dostosowania ich tak, aby przenosiły ładunki nuklearne – podsumował Wojciech Skurkiewicz, senator PiS.
Zwolennikiem objęciem Polski programem „Nuclear Sharing” jest prezydent Karol Nawrocki.
TV Trwam News



