Dziura budżetowa drastycznie się powiększa
Dziura budżetowa może być nawet o 20 miliardów złotych większa niż pierwotnie zakładano. W związku z tym liberalno-lewicowy rząd musi nowelizować budżet na ten rok. Opozycja alarmuje, że to powód m.in. rozszczelnienia systemu VAT.
Na dwa miesiące przed zakończeniem roku rząd Donalda Tuska był zmuszony do wprowadzenia zmian w budżecie. Według premiera powodem jest niższa inflacja niż pierwotnie zakładano.
– To, że inflacja w skali roku jest wyraźnie niższa – nawet o połowę – niż zakładali twórcy tego budżetu, oznacza także mniejszy wpływ podatków z tego tytułu – powiedział szef rządu.
Obecny budżet przygotował rząd Zjednoczonej Prawicy. Założono w nim deficyt na poziomie 184 mld złotych. Po decyzji obecnego rządu dziura może się powiększyć nawet o 20 mld złotych. Jednak biorąc pod uwagę to, że spadek konsumpcji się utrzyma, dziura budżetowa może wynieść jeszcze więcej. Wtedy Polska wejdzie w niebezpieczną spiralę zadłużenia, która miała już miejsce za pierwszych rządów Donalda Tuska – zauważył poseł Andrzej Kosztowniak z Prawa i Sprawiedliwości.
– Donald Tusk w tamtym czasie zabrał pieniądze z OFE. Wszyscy to bardzo dobrze pamiętamy. Pytanie, skąd dzisiaj będzie zmuszony pobrać te pieniądze – zaznaczył polityk.
O ile na konsumpcję rządzący nie mają pełnego wpływu, tak na inne czynniki przekładające się na dochody państwa już tak. To między innymi zyski ze spółek Skarbu Państwa. Ostatni rok pokazuje, że największe państwowe spółki notują straty. Tylko w drugim kwartale tego roku wyniosły one 322 miliony złotych. Liberalno-lewicowy rząd, dostając budżet po poprzednikach, miał rok i wszystkie narzędzia, by móc zapobiec zapaści finansowej – skomentował tę sytuację poseł Przemysław Wipler z Konfederacji.
– W tej sytuacji rząd nowelizuje budżet, bo nie doszacował kosztów i przeszacował wpływy podatkowe, czyli w obu kluczowych parametrach się pomylił – ocenił polityk.
Kolejną przyczyną braku pieniędzy w budżecie jest fakt malejących przychodów ze ściągania podatku VAT od firm. Coraz więcej podmiotów uchyla się od płacenia podatków, co pokazuje, że znowu wracamy do praktyk znanych z czasów rządów PO-PSL – wskazał poseł Zbigniew Kuźmiuk z PiS.
– Kiedy obecnie mamy do czynienia z trzyprocentowym wzrostem PKB, to jest to twardy dowód, że mamy do czynienia z masowym wyłudzaniem tego podatku, a rząd za wszelką cenę nie chce się do tego przyznać – zwrócił uwagę polityk.
Na pogorszenie się sytuacji budżetowej wpływa procedura nadmiernego deficytu, którą nałożyła na Polskę Komisja Europejska. To powoduje, że wydatkowanie każdej złotówki z budżetu jest kontrolowane przez organy unijne – wyjaśnił Adam Zabor, ekonomista.
– Jeśli sytuacja będzie się utrzymywać i dalej będziemy mieć nie tak satysfakcjonujące, jak to przewidziano, wpływy do budżetu, to będą musiały być cięte wydatki np. na inwestycje – wskazał ekspert.
Tymczasem w planach budżetowych na 2025 rok, przygotowywanych już w pełni przez obecny rząd, dziura budżetowa ma wynieść niemalże 300 mld złotych. To oznacza, że zadłużenie państwa będzie wynosiło 59 procent. Konstytucja pozwala na maksymalnie 60 proc. zadłużenia.
TV Trwam News



