A. Bujara: Pracownicy deklarują się, że gdyby przyszło im pracować w niedzielę, podejmą protesty
Zakończyły się konsultacje w sprawie handlu w niedzielę. We wtorek dyskusja odbyła się w ramach komisji gospodarki i rozwoju. W konsultacjach uczestniczyli oprócz parlamentarzystów, także przedstawiciele pracowników i przedsiębiorców.
W Sejmie znajduje się obecnie projekt Polski 2050, który zakłada wprowadzenie dwóch niedziel handlowych w miesiącu. Za pracę w te dni miałoby przysługiwać podwójne wynagrodzenie i dzień wolny w tygodniu.
Głos na posiedzeniu komisji zabrał m.in. poseł PiS, Maciej Małecki. Polityk podkreślił, że ograniczenie handlu w niedzielę nie wpłynęło negatywnie na gospodarkę.
– Niedziele były wolne w marketach a bezrobocie na najniższym poziomie w historii. Następnie mówiliście, że będzie krach gospodarki, że to zaburzy cały obiekt gospodarki. To nieprawda. Gospodarka dynamicznie się rozwijała. Mówiliście, że sieci handlowe będą tracić, a jakoś sieci handlowe funkcjonują – wskazał poseł Maciej Małecki.
Szef handlowej „Solidarności”, Alfred Bujara, powiedział, że ustawę o zakazie handlu w niedzielę popiera 98 proc. pracowników sektora. Zaznaczył, że przepisy same się obroniły.
– Dzisiaj jest niechęć i wrogość pracowników do pracy w niedzielę. Pracownicy deklarują się, że gdyby przyszło im pracować w niedzielę, podejmą protesty. Wiele kobiet powiedziało, że się zwolni, ponieważ nie będą w stanie utrzymać rodziny, bo przecież żłobki, przedszkola i szkoły są zamknięte – zaznaczył Alfred Bujara.
Przepisy ograniczające handel w niedzielę, weszły w życie w marcu 2018 roku. W tym roku zakupy w niedzielę można zrobić jeszcze 15 i 22 grudnia.
RIRM



