Dzieci z dysfunkcjami coraz częściej uczą się w szkołach ogólnodostępnych
Coraz więcej dzieci mających różne dysfunkcje uczy się w szkołach ogólnodostępnych. Placówki edukacyjne dysponują wieloma formami wsparcia takich dzieci. Ministerstwo Edukacji Narodowej zapowiada, że takich form będzie jeszcze więcej.
Gdy dziecko posiada diagnozę lekarską stwierdzającą dysfunkcje, np. zespół Aspergera, i ma ono trudności szkolne, można temu zaradzić. Na początek należy postarać się o specjalne opinie i orzeczenia. Robi to coraz więcej rodziców – mówi wiceminister edukacji narodowej Marzena Machałek.
– Tylko we wrześniu 2018 r. odbyło się ponad 34 tysiące spotkań z rodzicami uczniów z niepełnosprawnościami i uczestniczyło w tych spotkaniach ponad 160 tysięcy rodziców. Ale co jest ważne, przeszkoliliśmy ponad 600 tysięcy uczniów, a także spotkaliśmy się w ramach zajęć z 40 tysiącami dyrektorów – zaznaczyła Marzena Machałek.
Rodzic dziecka z dysfunkcją może zwrócić się do nauczyciela o wydanie wielospecjalistycznej oceny funkcjonowania ucznia w klasie. I z taką oceną oraz diagnozą lekarską należy udać się na konsultacje do poradni psychologiczno-pedagogicznej.
– Tak naprawdę niepełnosprawność czy specjalne potrzeby edukacyjne to jest tylko jedna z przesłanek, dla których podejmujemy konieczność wsparcia uczniów w szkole. Ale na tle szeroko rozumianych rozwiązań związanych z budowaniem w ogóle systemowych rozwiązań, jeśli chodzi o jakość edukacji – mówi Marzenna Czarnocka, dyrektor Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nr 13 w Warszawie.
W poradni po konsultacjach i testach psychologicznych, pedagogicznych, logopedycznych – ocenia się, czy należy przygotować Indywidualny Program Edukacyjno-Terapeutyczny. Za tym idzie konkretna pomoc: rewalidacja, reedukacja, zajęcia z elementami socjoterapii czy arteterapia. Często zespół specjalistów podejmuje decyzję o przyznaniu uczniowi nauczyciela wspomagającego – wskazuje Małgorzata Pietruszewska-Fulara.
– Przede wszystkim taka codzienna praca w klasie, czyli wspomaganie tych uczniów z różnymi dysfunkcjami w pracy na lekcji, w pomocy właśnie, czy przy pisaniu, czy w zajęciach matematycznych praktycznych. Poza tym nauczyciel wspomagający ma zajęcia dodatkowe z uczniami – dodaje Małgorzata Pietruszewska-Fulara.
Wszystkie te działania mają pomóc dziecku w funkcjonowaniu w ogólnodostępnych szkołach tak, aby mogło ono rozwijać się razem z rówieśnikami. Chodzi o to, aby jak najmniej dzieci z dysfunkcjami było zamkniętych w domach.
Obecność dzieci z różnymi dysfunkcjami czy niepełnosprawnościami to test na empatię dla pozostałych uczniów – zauważa Marek Tarwacki, dyrektor Szkoły Podstawowej im. Stanisława Moniuszki w Łajskach.
– Rozpoczęcie pracy z włączaniem to jest zmiana nie tylko przepisów, ale zmiana w nas. Czyli musimy sami zrozumieć, ile w nas jest tej empatii, ile tej gotowości do tego, żeby zacząć wspólnie coś budować – mówi Marek Tarwacki.
Dlatego tak ważny jest rozwój edukacji włączającej, czyli dostrzeganie w szkole ucznia, który potrzebuje więcej uwagi. Korzystają na tym także inni uczniowie – podkreśla ks. Jerzy Babiak, dyrektor Liceum Salezjańskiego we Wrocławiu.
– Na pewno ogromnym walorem jest to, że podejmujemy to wyzwanie integracji dziecka dysfunkcyjnego z grupą społeczną, z tą małą grupą klasową i jeżeli takie dziecko się integruje, ma nauczyciela wspomagającego to jak najbardziej poza szkołami integracyjnymi – według mojego doświadczenia – obecność takich dzieci w klasach jest dużą wartością – zaznacza ks. Jerzy Babiak.
Tak więc gdy słyszysz, że twoje dziecko ma na przykład afazję, spektrum autyzmu – zespół Aspergera, ADHD, nie oznacza to wyroku. Dziecku można skutecznie pomóc nie tylko medycznie, ale i edukacyjnie, aby w dorosłe życie weszło przystosowane społecznie.
TV Trwam News/RIRM
